UDOSTĘPNIJ

Większość ludzi myśli „rozłącznie”- nie widzą związku między różnymi zjawiskami, tylko oceniają pojedyncze zdarzenia poprzez pryzmat swoich przekonań na dany temat. W takich warunkach instytucje, które dbają o swoje partykularne korzyści, mają ułatwione zadanie. Tę lukę wykorzystują politycy i instytucja Kościoła Katolickiego, który jest osobnym bytem, nie mającym nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi. Urzędnicy Watykanu dzielą nasze społeczeństwo, posługując się kłamstwem i manipulacją. Pełzający proces wrogiego przejęcia świeckiego państwa przez kler nabrał rozpędu z dniem podpisania konkordatu.

To uprzywilejowana pozycja sprawiła, że religia – w swoich założeniach oparta na miłości bliźniego – ustąpiła miejsca instytucji ferującej wyroki, ziejącej jadem, nienawiścią i zemstą – uważa Osiatyński…Uznanie, że Kościół nie jest zobowiązany do zgłaszania przestępstw natury moralnej organom ścigania, bo ma swoje procedury, było karygodnym błędem..Klauzula sumienia została wykorzystana przez episkopat oraz część środowisk prawicowych jako oręż w wojnie o stworzenie w Polsce państwa wyznaniowego, w którym prawo państwowe jest podporządkowane prawu bożemu [prawu zawartemu w katechizmie katolickim, przypis red.],rozumianemu jako nakazy Kościoła katolickiego. Jeśli Trybunał Konstytucyjny rozszerzy klauzulę sumienia na inne zawody, sądy zaczną orzekać wyroki o obrazę uczuć religijnych, jeśli administracja publiczna będzie odwoływać spektakle, bo nie podobają się hierarchom, to już po nas . źródło

alternatywa-dla-religii-w-szkolachPrzykładem braku myślenia łącznego są reakcje na akcję wyprowadzania religii z państwowych szkół. Inicjatywa spotyka się z naturalnym oporem ze strony Kościoła Katolickiego, ale też i ze strony samych rodziców, którzy nie zdają sobie sprawy, jakie są konsekwencje indoktrynacji młodego umysłu.

„Co wam przeszkadza ta religia w szkołach? Jakie mają znaczenie dla ateistów wiszące krzyże w salach czy urzędach państwowych?” Te pytania są standardowymi reakcjami osób wierzących w dyskusjach na portalach społecznościowych i co ciekawe, padają też ze strony samych ateistów.

I całe szczęście, że komuś ten stan rzeczy przeszkadza.

Finansowanie nauczania religii katolickiej ze środków publicznych jest niezgodne z konstytucją; tak samo jak wieszanie w miejscach publicznych symbolu człowieka przybitego gwoździami do kawałka drewna. Sytuacja finansowa „Kowalskiego” w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Może warto więc zadać sobie parę pytań?

Czy tak potężna grupa społeczna, jaką są katolicy, postępuje w porządku korzystając z finansowanej przez całe społeczeństwo nauki wierzeń na „krzywy ryj”?

Czyżby żałowali swoich prywatnych środków finansowych na opłacanie katechetów, którzy uczą ich własne dzieci?

Czy zebranie rocznie kwoty 1,2 mld. w kraju, w którym jest ponoć 90% katolików, jest problemem?

W dyskusjach przywoływany jest argument, że nikt w szkole nie zmusza dziecka do chodzenia na religię – przecież ma wybór – może iść na etykę. Realia pokazują, że lekcje etyki nie są powszechnie dostępne, a głównym tego powodem jest brak środków finansowych oraz opór ze strony samych katechetów. Zaraz po wprowadzeniu religii do szkół, zajęcia z tego przedmiotu odbywały się na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej.

Z czasem okazało się, że młodzi zwyczajnie olewali te godziny. Tak zostać nie mogło, trzeba było wymusić obecność uczniów i lekcje religii wylądowały w środku dnia. Skutek jest taki, że w środku dnia dzieci nie chodzące na religię w szkołach, gdzie nie ma etyki, siedzą na korytarzach lub w świetlicach. W tym miejscu pojawia się argument, że mają więcej czasu na naukę, mogą odrobić lekcje albo poczytać książkę – jest to myślenie oderwane od rzeczywistości i wskazuje na tanią racjonalizację.

Uczeń w szkole uczy się na lekcjach, a nie w świetlicy czy na korytarzu.

jak-zamknac-sobie-umysl-religie1Nauka ma to do siebie, że opiera się na tym, co jest poznawalne, a nie na tym w co trzeba uwierzyć „na słowo”, po odpowiedniej obróbce doktrynalnej. Rodzice popierający ten chory stan, wpadają w pułapkę przesądów i tradycji, blokują u swoich dzieci krytyczne myślenie, podejmują za dziecko decyzję często tylko i wyłącznie we własnym interesie – ślub kościelny, poprawność polityczna itp.

Każde działanie edukacyjne podlega ocenie skuteczności i nie ma tu znaczenia, czy jest to nauka biologii, czy religii. Liczy się wynik w postaci świadomości i rozwoju młodego człowieka, a to przekłada się na jakość życia katolika, buddysty i ateisty w świecie realnym, a nie magicznym.

Ministerstwo Edukacji Narodowej powinno zadać sobie trochę trudu i sprawdzić, jakie są wymierne korzyści społeczne nauczania z nieautoryzowanego biblijnego podręcznika. Tu mała podpowiedź: można zacząć badania, tworząc profil psychologiczny katolika, bazując na bardzo religijnych osobach, takich jak: p. Oko czy p. Terlikowski.

Polska staje się na naszych oczach państwem wyznaniowym, w którym wypowiadane nonsensy przez urzędników obcego państwa są stawiane ponad obowiązujące prawo i zwykłą przyzwoitość.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułUE chce podniesienia podatków Polsce
Następny artykułPiS ma pomysł na nowe podatki
Mariusz Hnatiuk

Bloger, współtwórca portalu PolskiAteista.pl Poza stadem… Jestem zwolennikiem laickości państwa, w którym każdy zna swoje miejsce — rząd jest w parlamencie, a religie w swoich kościołach. Nie jestem ateistą wojującym z Bogiem, bo jest to walka z wiatrakami. Jestem natomiast ateistą wojującym z religijnymi absurdami, które są używane do tworzenia sztucznych podziałów między ludźmi o różnych światopoglądach. Szanuję osoby wierzące i ich przekonania, i tego samego oczekuję w zamian. Szukam wspólnej płaszczyzny do prowadzenia konstruktywnej wymiany poglądów. Interesuję się psychologią społeczną w zakresie wpływu stereotypów na relacje między ludźmi.

Zobacz również