UDOSTĘPNIJ
źródło: pexels.com

Na jaw wyszedł bulwersujący proceder, który miał miejsce we wrocławskim zakładzie karnym przy ulicy Kleczkowskiej. W sprawę zamieszanych jest 12 strażników którzy zarządzali wykorzystywaniem kobiet na terenie więzienia i kontrolowali rozprowadzanie kontrabandy pomiędzy osadzonych.

Lista zarzutów wobec funkcjonariuszy służby więziennej jest długa. Znajdują się na niej m.in. wnoszenie na teren więzienia alkoholu, narkotyków i innych zakazanych przedmiotów, którymi handlowali z więźniami, przyjmowanie łapówek w zamian za poświadczanie nieprawdy oraz pobicia. Najcięższym z przewinień, o które podejrzewani są funkcjonariusze są gwałty na uwięzionych kobietach oraz zmuszanie ich do prostytucji.

ZOBACZ TAKŻE: Polskie skazane „bez przerwy pieprzą strażników”. Nie nadążają ze zmianą prezerwatyw

Terror w zakładzie karnym

Przed rokiem dziennikarze „Superwizjera” dotarli do jednej z osadzonych we wrocławskim areszcie kobiet, która jako pierwsza wyznała, przez co przechodzą osadzone w zakładzie karnym. Gdy Katarzyna B. nagłośniła sprawę, strażnicy zaczęli ją zastraszać i prześladować. Z obawy o własne życie i zdrowie kobieta postanowiła wycofać zarzuty.

Na jaw wychodzą jednak kolejne fakty związane z przestępczą działalnością funkcjonariuszy. Kobietami, które wykorzystywali zarówno członkowie służby więziennej, jak i osadzeni, handlowano za cenę od 50 do 200 złotych. Jedna ze zgwałconych kobiet zaszła w ciążę i urodziła dziecko.

ZOBACZ TAKŻE: To KONIEC Dody? Wiemy na ile pójdzie siedzieć

Gwałty w kaplicy

Do molestowania seksualnego dochodziło najczęściej w przywięziennej kaplicy. Gdy kobiety stawiały opór, grożono im odmową widzeń i przyjmowania paczek. Nagminne było też bicie co oporniejszych więźniarek, które nie były posłuszne strażnikom. Żadnego z zaangażowanych w zbrodniczy proceder mężczyzn nie gorszyło bezczeszczenie uświęconego miejsca.

Jak zapewnił rzecznik zakładu karnego, władzom więzienia zależy na jak najszybszym wyjaśnieniu sprawy i ukaraniu winnych. Afera, która wybuchła rok temu nie jest jednak jedyną mającą związek z więzieniem przy ulicy Kleczkowskiej. W 2011 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego wykryli tam korupcję oraz handel narkotykami na gigantyczną skalę. Okazuje się, że zakład, który miał dać nauczkę przestępcom, stał się ich wylęgarnią.

Źródło: wprost.pl

"Kulson" celebrytą? Warszawski policjant podbija sieć [MEMY]

Te katastrofy wstrząsnęły całą Polską!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również