UDOSTĘPNIJ

Cała Polska żyje w tej chwili tylko jednym: wetem prezydenta Andrzeja Dudy ws. ustaw o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa. Jakie będą konsekwencje tej decyzji?

Opozycja cieszy się z decyzji prezydenta, choć ci najbardziej sceptyczni doszukują się ustawki. Teoretycznie nie można tego wykluczyć, jednak w praktyce to scenariusz niemal niemożliwy. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na reakcje polityków Prawa i Sprawiedliwości. Posłanka Pawłowicz już przy wcześniejszym oświadczeniu prezydenta mówiła, że czuje się „upokorzona”. Teraz Beata Mazurek, rzeczniczka prasowa PiS plątała się przed kamerami i ledwie udało jej się wydusić z siebie kilka słów. Trudno zresztą podejrzewać, żeby Prawo i Sprawiedliwość poświęciło własne poparcie na rzecz wzrostu popularności prezydenta. Nie ulega wątpliwości, że dla Kaczyńskiego od Dudy ważniejsza jest partia.

W związku z powyższym można przyjąć, że decyzja prezydenta nie była uzgodniona z PiS. Co więcej, doprowadziła do konfliktu głowy państwa z partią. Co dalej?

Zasadniczo możliwe są trzy opcje: wystawienie Dudy w wyborach, wystawienie kontrkandydata albo próba wcześniejszego usunięcia go z urzędu.

Pierwsza z nich wydaje się oczywiście najkorzystniejsza dla Andrzeja Dudy. Jarosław Kaczyński mógłby przełknąć dzisiejsze upokorzenie i mimo wszystko postawić na Dudę w kolejnym wyścigu o fotel prezydencki. Kaczyński wybaczał już „zdrady”, m. in. Zbigniewowi Ziobrze. Za takim rozwiązaniem przemawiają dwa argumenty. Przede wszystkim, Duda jest kandydatem, który – zwłaszcza po dzisiejszym dniu – przyciągnie wielu niezdecydowanych wyborców. Poza tym, konkurencja i tak jest już potężna. W wyborach niemal na pewno zmierzą się Donald Tusk, Robert Biedroń oraz – ze wsparciem PiS lub bez – Andrzej Duda. Gdyby Kaczyński chciał dorzucić do stawki czwartego kandydata, doszłoby do sytuacji w Polsce bezprecedensowej. Zamiast dwóch głównych, zmierzyłoby się ze sobą aż 4 faworytów do urzędu. Taki wyścig byłby niesamowicie trudny, a podzielenie elektoratu PiS pomiędzy Dudę i nowego kandydata na pewno nie ułatwiłoby sprawy.

Gdyby jednak Kaczyński zdecydował się nie wystawiać Dudy, kto zająłby jego miejsce? Wszystko zależy od wyniku wyborów parlamentarnych i kształtu następnego rządu. Jeśli z jakiegoś powodu Beata Szydło nie byłaby Prezesem RM w następnej kadencji Sejmu, to prawdopodobnie właśnie ona zostałaby kandydatem Prawa i Sprawiedliwości. Ostatecznie to Szydło odpowiadała za kampanię wyborczą, która dała Dudzie fotel prezydenta.

Co jednak, gdyby Jarosław Kaczyński zdecydował się na próbę usunięcia Dudy z urzędu? To opcja ekstremalna, ale możliwa. Zgodnie z artykułem 131 Konstytucji Trybunał Konstytucyjny może na wniosek marszałka sejmu uznać czasową niezdolność prezydenta do sprawowania urzędu. Jego kompetencje przejąłby wówczas sam marszałek.

Co więcej, Konstytucja jest wyjątkowo nieścisła w tej materii i nie precyzuje, w jaki sposób prezydent miałby wrócić do sprawowania obowiązków, ani kto powinien podjąć taką decyzję. Lubujący się w wykorzystywaniu konstytucyjnych nieścisłości PiS mógłby użyć tej luki.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również