UDOSTĘPNIJ
fot. YouTube/kampusTV

Marcin Meller zaskoczył ostatnio wszystkich swoimi sceptycznymi wypowiedziami na temat uchodźców. Jak się okazuje, inne zdanie na ten temat mają nie tylko jego koledzy z TVN, ale nawet własna żona.

Uważam, że liberalna demokracja to najprzyjemniejszy system do życia, a islam polityczny czy bezprzymiotnikowy pasują do tego systemu jak pięść do nosa – mówił ostatnio Marcin Meller.

Mimo iż Anna Dziewit-Meller publicznie wspiera męża, to prywatnie nie rozumie ona jego postawy. Jej zdaniem jeszcze kilka lat temu Polacy byli o wiele bardziej otwarci na przybyszy z innych państw, a pod rządami Prawa i Sprawiedliwości stali się „liderami” w ksenofobii.

Koszty masowego napływu ludzi z Południa i Bliskiego Wschodu ponoszą kraje biedne, tam bowiem przebywa zdecydowana większość uchodźców – pisała w swoim felietonie dla Tygodnika Powszechnego Anna Dziewit-Meller.

Na podstawie jej słów wywnioskować można by więc, że jej zdaniem jej własny mąż, który nie chciałby, aby Polska przyjmowała uchodźców, jest po prostu ksenofobem. Na tego typu zarzuty Anna Dziewit-Meller odpowiada, że przecież debata na temat uchodźców przecież tak naprawdę jest „jedynie teoretyczna”.

Wszyscy (ze mną na czele) rozdajemy to nasze fejsbukowe i felietonowe miłosierdzie bardzo zaocznie, bardzo teoretycznie, nie mając nikogo u bram, czując za to podskórnie, że i tak nikogo tu na razie raczej nie będzie. Z wielu względów – stwierdziła na Facebooku Anna Dziewit-Meller.

źródło: natemat.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również