UDOSTĘPNIJ

Nie mam telewizora. Swojego starego grata pozbyłem się kilka miesięcy temu, co było zwieńczeniem kilkuletniego nieoglądania telewizji. Jednak niedawno, z okazji świąt, kilka dni spędziłem u rodziny, która ma telewizor i siłą rzeczy przez ten czas oglądałem telewizję. Tak więc widziałem wspomnianą w tytule reklamę, o której od paru dni głośno w polskich internetach.

Ewelina Lisowska śpiewa przeróbkę swojej piosenki W stronę Słońca. Podobno kilka lat temu był to przebój. Nie wiem, nie słucham. W każdym razie reklama jak reklama. Nie wyróżnia się ani na plus, ani na minus wśród innych reklam emitowanych w telewizji.

Równocześnie z mym kilkudniowym świątecznym maratonem telewizyjnym śledziłem, jak zwykle, internet. Z facebookowych profili znajomych i z licznych (niekiedy utworzonych z tej okazji) fanpage’y dowiedziałem się, że odbiór reklamy jest zdecydowanie negatywny. Że wypada ją krytykować, że jest akurat w kulturze internetowej moda na krytykę tej reklamy. Jesteśmy przecież ludźmi poważnymi i na poziomie. Nie lubimy niskiej kultury i wyrażamy zdecydowaną dezaprobatę dla pokazywania jej w mediach.

W pewnym momencie pomyślałem, że coś jest ze mną nie tak. Wszak nie hejtuję Lisowskiej, nie uważam reklamy za bardziej irytującą od innych reklam, nie zarzekam się na Facebooku, że już nigdy nic nie kupię w tej sieci, której reklama dotyczy.

Musi być coś nie tak ze mną. Wszak internetowi arbitrzy elegancji zgodnie orzekli, co sądzą o reklamie z Lisowską. Hejt leci ze wszech stron. Bez różnicy poglądów politycznych. Hejtują przedstawiciele różnych opcji, każdy z innych pobudek.

Żelazny elektorat KNP, czyli młodzi użytkownicy internetu, czerpią wiedzę o świecie z Wykopu, Demotywatorów i Kwejka. A skoro tam widać modę na hejtowanie Lisowskiej i reklamy z jej udziałem, to coś musi być na rzeczy. Instynkt stadny działa i 16-letni Seba (szef koła młodzieżówki KNP przy Gimnazjum nr 1 w Międzydupiu) wie, co sądzić.

Hipsterska lewica kieruje się przede wszystkim swym wyszukanym gustem. Studenci Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych, stali czytelnicy Krytyki Politycznej, doktoranci filologii polskiej – to są ludzie, dla których słuchanie piosenki śpiewanej przez Lisowską jest gwałtem zadanym ich nowolewicowym uszom i ich wyszukanym gustom. Nie uchodzi młodemu, wykształconemu człowiekowi z dużego miasta słuchanie takich przyśpiewek.

Prawica „kościółkowa” generalnie krytykuje reklamy świątecznych promocji jako przejaw komercjalizacji świąt.

 

Na marginesie, ciekaw jestem, z jaką sztuką obcują ludzie hejtujący reklamę z Lisowską. Wielu z nas ma swoje guilty pleasures. Na przykład sam na co dzień obcuję z kinem wysokich lotów. Kretyńskich komedii nie cierpię. Ale przyznam się, że Trędowatą (która jest podręcznikowym przykładem kiczu) oglądałem wiele razy, z niesłabnącym upodobaniem. W muzyce na mej playliście, obok poezji śpiewanej czy klasyki rocka, zdarza się także (choć rzadko) niezbyt wyszukany pop. Kto z nas tak nie ma?

W nadchodzącym roku 2015 życzę wszystkim więcej odporności i tolerancji na mniej chlubne przejawy twórczości artystycznej. Nie wszystko, co nie dorównuje kanonom piękna, wymaga hejtu.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również