UDOSTĘPNIJ

Gdyby wprowadzić wymierzanie kary chłosty za zbrodnię niezrozumienia ironii bądź sarkazmu, powstałaby nowa najliczniejsza grupa zawodowa ? kaci. Mimo że do walki z głupotą środków siłowych się nie uskutecznia, to póki są jeszcze ludzie, dla których ukryte kpiarstwo nie jest wiedzą ezoteryczną, to funkcjonuje kara najdotkliwsza z dotkliwych ? ośmieszenie i kompromitacja.

Przy czym należy rozróżnić zwyczajnego tępaka, dla którego ironia jest czymś zbyt skomplikowanym, aby zrozumieć jej prawdziwy sens i drugie dno od zwyczajnego postępaka, który przez swoje zacietrzewienie podchodzi do życia śmiertelnie poważnie i jest to dla niego obce pojęcie. Najwybitniejszy obecnie polski publicysta Łukasz Warzecha (Piszę tu bez ironii! Ktoś powie, że nie może się nawet równać do mojego ulubionego Stanisława Michalkiewicza, ale dla mnie Michalkiewicz to taki Yoda z ?Gwiezdnych Wojen? – wiadomo klasa sama w sobie, ale już lepszy nie będzie) popełnił niedawno homofobiczne, niewybalczalne zberezeństwo. Otóż mówiąc o ?babie z brodą? (tak, wiem że to facet w sukience, stosuję celową nonszalancję, aby wykpić to dziwowisko) zamiast posłużyć się pseudonimem ?Conchita Wurst? tak jak sobie tego życzy gwiazda Eurowizji, homofob Warzecha specjalnie powiedział o nim Thomas Neuwrith! Posłużył się prawdziwym nazwiskiem tego cudaka, a przecież on chce by mówiono o nim posługując się pseudonimem jaki sobie wymyślił! Więc wiceszfowa Kampanii Przeciw Homofobii zripostowała, że Łukasz Warzecha uprawia mowę nienawiści bo zamiast traktować poważnie jego przydomek, ten bezczelnie sobie kpi i mówi Thomas Neuwrith, a nie Muszelka Kiełbasa. Puenta tego wszystkiego jest taka, że red. Warzecha pantagruelicznie poprosił, aby zwracać się do niego ?Krokodylku?. Niestety postępactwo ironii nie uznało i zwracano się do niego per ?pan?. Ale gdyby publicysta rzeczywiście poczuł się krokodylkiem, a nie tylko po to, by wykpić lewacki ton myślenia, to już na pewno postępactwo z całą powagą traktowałaby go jak zwierza. A szkoda, że nie wystąpił w tym programie w zielonym kostiumie krokodyla. Paradne by to było.

I tak przechodzimy do dzieci Wiplera ? Wiplerjugend. Określenia powielanego przez przeciwników posła KNP. Jest to nawiązanie do Hitlerjugend, czyli dzieci Hitlera, młodzieżówki NSDAP zapatrzonej w Adolfa jak w obraz. No i jeśli powstaje jakaś pozamainstreamowa nowa siła polityczna, no to oczywiście żeby wszystko zostało po staremu trzeba ją skompromitować, zohydzić, najlepiej przypiąć łatkę faszystów. No i założenie na siłę, na głowę lidera takiej siły czapki Hitlera nadaje się do tego najlepiej. Nic to, że grupa Wiplera to republikanie, wolnościowcy, konserwatyni-liberałowie, prawnicy, ludzie oczytani, znający się na gospodarce, nie poseł Wipler nie zrzesza wokół siebie inteligentnej, najzdolniejszej młodzieży, tylko jakichś faszystów, których zadaniem jest podpalenie Polski i brutalizacja życia politycznego.

Ironia to nie tylko domena ludzi błyskotliwych, ale też ceniących sobie wolność. Maciej Nowak, gruby smakosz, krytyk kulinarny za którym akurat nie przepadam sam mówi o sobie, że jest pedałem. Twierdzi, że dzięki autoironii nikt go nie jest w stanie obrazić. No i co, chodzi sobie wesolutki i żaden prymitywny przytyk go nie zacietrzewia, skroń mu nie pulsuje, jest wolny. Ot w podobnym tonie zażartował sobie Przemysław Wipler ?Mateusz Siepielski ? pierwszy rocznik #wiplerjugend wiceburmistrzem Śródmieścia. Serdeczne gratulacje!!!!! :)? Czuć ironię, prawda? Jednak zacietrzewiona inteligencja bryły nie jarzy, Agnieszka Gozdyra ripostuje ?Teraz dopiero zobaczyłam. Szok i smutek, że tak można. Brzydkie słowa cisną mi się na usta.?. Jest oburzonko, jest chęć wystrzelenia jadowitym potokiem przekleństw, ale przyzwoitce nie wypada, więc należy zacisnąć usta i toczyć pianę frustracji wewnętrznie, żeby przypadkiem nie zostać posądzonym o brzydkie zachowanko na salonach ? a wszystko to przez śmiertelnie poważne podejście do życia. Pani Agnieszko, więcej dystansu, bo przez tę gorycz jeszcze się Pani zmarszczki porobią! Dobry humor można czerpać nie tylko ze śmiesznych filmików z kotami, ale też z najwyższej formy ironii. Taką zaprezentował Przemysław Wipler.

Redaktórce wtóruje kolega redakcyjny I tropiciel nazizmu IIIRP Maciej Stroiński, ?@AGozdyra Jesteś zaskoczona? Zasmucona? Czym? Że koleś obnaża swoje nazistowskie fascynacje? Od dawna wiadomo, że to taka formacja.? Rozumiem, że ironia z PRLu w filmach Barei to efekt fascynacji komuszym ustrojem? Ciećwierze.

Pod tweetem zabrała również głos urzędniczka państwowa, która w profilu pisze o sobie ?fotograf amator, Gł.księgowa w jednostce budżetowej, matka i żona.Zwolenniczka samodzielnego myślenia.Anty PiS. Tu prywatnie.? Jednostka budżetowa to jest na przykład ZUS, instytucja słynąca z ironicznego traktowania obywateli i samodzielnego myślenia, egoistycznego wręcz. Nie wiem w jakiej konkretnie instytucji państwowej ta pani siedzi na posadce tej głównej kadrowej, ale wiem że w prywatnej firmie, w której pracodawca rzeczywiście oczekuje umiejętności samodzielnego myślenia ta pani miałaby kłopot. A sądząc po rasowej analizie słów Wiplera, jakiej dokonała w swoim tweecie ?@EricArkadiusz @AGozdyra Pani Redaktor, Ten pan lekcje „histy” omijał. A teraz nawet nie wie jaką gafę palnął.Aż ręce opadają.? to ironia nie tylko jest dla tej pani czymś zbyt skomplikowanym, jest wręcz poza zasięgiem percepcji. Na pewno Wipler tak omijał lekcje historii, że do tej pory był przekonany, iż Adolf Hitler to dajmy na to włoski malarz epoki renesansu, a hitlerjugend to młodzież ucząca się malować pod jego czujnym okiem. No i nagle go Twitter uświadomił, że walnął gafę, bo Hitler to tak naprawdę zbrodniarz i nazista. No ręce opadają. (Wesołość, oklaski).

39 KOMENTARZY

  1. Nie skonkretyzowałeś, że w wypadku Wiplera to WPROST zaczął przypinanie łatki, popularyzując określenie 'wiplerjugend'. Ale Wipler wybrnął, tak jak piszesz, w stylu Macieja Nowaka.
    Ale jak widać, w tym kraju niektóre osoby nie mogą, ot tak sobie, zwyczajnie z czegoś wybrnąć, o nie! ; )

    A Stroiński to faktycznie nazi-tropiciel pełną mordą. Tak modelowy, tak wzorcowy, tak podręcznikowo skrojony, taki pożyteczny i taki ignorant, że już bardziej nie można. W tego typu sytuacjach zawsze jest na miejscu, gorliwie melduje gotowość bojową, bezbłędnie staje po właściwej stronie i niezawodnie deklamuje co trzeba. "Rzyg-rzyg" (Gombrowicz).

  2. No cóż, jeśli dziennikarz nie rozumie sarkazmu, to trochę go to dyskwalifikuje. Jeśli zakładamy, że tak naprawdę rozumie, ale udaje, że nie rozumie, żeby próbować kogoś kompromitować, to bardzo go to dyskwalifikuje. Więc plus za felieton. ;)

  3. Pani absolwent SGH nie rozumie ironii ? No way, celowa reakcja, zgodna z linią przekonań, jakie ma reprezentować na świeczniku. Jedyne logiczne wytłumaczenie dla przytoczonej wypowiedzi :D

  4. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  5. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  6. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  7. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  8. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  9. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  10. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  11. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  12. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  13. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  14. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  15. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  16. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  17. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  18. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  19. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  20. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  21. Pomimo tego, że szczerze lubię Pana Przemysław Wipler, to jednak osobiście uważam, że nawiązanie do organizacji Hitlerjugend było nie na miejscu. Niezależnie od tego, czy miała być to ironia, czy nie. Po prostu nie na miejscu.

  22. Mi już łzy lecą jak słyszę te kolejne bzdury. O JEZUUU! jeśli istniejesz to spal ten jebany świat. My normalni ludzie umrzemy przynajmniej razem ze wszystkimi w dobrej wierze i ku większemu dobru. Ja już sam nie wiem czy ja jestem jakimś geniuszem że rozumiem pewne rzeczy? Może jakimś nadczłowiekiem? Teraz już wiem czemu Hitler czuł się nadczłowiekiem. Jak zobaczył tych jebanych idiotów to chciał spalić cały świat ,a na koniec własny kraj by pozbyć się wszelkiego debilizmu na naszej planecie… Smutno mi naprawdę.

  23. Maciej Puchalski Nie chodzi mi o to, by nie można się było z siebie śmiać, autoironia jest nawet wskazana. Jakakolwiek konotacja (wstaw tu coś)jugend będzie zawsze odbierana źle. Niezależnie od tego, czy to będzie Gozdyrajugend, Hodurjugend czy Puchalskijugend. To zawsze będzie odbierane źle, ze względu na przeszłość historyczną, której niestety nie da się wymazać i tyle. Ta konotacja może będzie mniejsza w Niemczech, ale np. w Polsce czy Izraelu zawsze będzie negatywna. Tak po prostu jest i będzie. I nie zawrócisz kijem Wisły, ani nie zmienisz kierunku obrotu Ziemi. Przynajmniej, nie w tym stuleciu.

    Wielce Szanowny Pan zapomina, że to co przystoi nam, małym, w słowach polityka ma znacznie większą wartość. I gdzie my, możemy się śmiać, że Wipler ma swoje Wiplerjugend, możemy o tym gadać między sobą i pisać w notatkach na bloga, co najwyżej zostanie to odebrane jako niesmaczne albo krytyka. Prasa też może o tym napisać, ale wszyscy rozumieją, że jest to sarkazm. Niestety, kiedy wchodzimy w miejsce polityki, słowa mają znacznie większą wartość, czewgo doskonałym przykładem jest Korwin-Mikke, który, bez urazy, dyplomatą nigdy nie zostanie. I choć, szczerze mówiąc, bliskie są mi jego postulaty, nie zgadzam się na sposób, w który on mówi. Mnie on razi. Osobiście nie zraziła mnie zaś, "delikatnie skandalizująca" wypowiedź Wiplera, bo ja również uważałem ją za ironiczną, ale trzeba wiedzieć, że czasami mamy sytuację typu jeden tweet za dużo. Było to bardzo nie na miejscu i dla niektórych niesmaczny dowcip. Tak jak żarty o aborcji, prostytutkach i tak dalej.

    JE JKM powołuje się m. in. na monarchię, do której jest mu bardzo daleko – vide sposób wypowiedzi Królowej Angielskiej. Polecam Ci fim "The Queen" z Hellen Mirren, która, moim zdaniem, doskonale odegrała swoją rolę.Pokazuje, jak powinna wyglądać rozmowa premiera, bądź pretendenta na premiera z Jej Ekscelencją.

    Kończąc, IMHO, powinniśmy dążyć, by w polityce zasiadała elita. Elita przez duże "E". Dlatego, dopóki Pan Wipler, jak również Janusz Korwin-Mikke nie zmienią sposobu wypowiadania się, na przykład na serwowany tak jak premier Tony Blair, nie może liczyć na moje poparcie. Monarchia – TAK! Ale niech zachowują się tak, jak przystoi.

  24. Maciej Puchalski Nie chodzi mi o to, by nie można się było z siebie śmiać, autoironia jest nawet wskazana. Jakakolwiek konotacja (wstaw tu coś)jugend będzie zawsze odbierana źle. Niezależnie od tego, czy to będzie Gozdyrajugend, Hodurjugend czy Puchalskijugend. To zawsze będzie odbierane źle, ze względu na przeszłość historyczną, której niestety nie da się wymazać i tyle. Ta konotacja może będzie mniejsza w Niemczech, ale np. w Polsce czy Izraelu zawsze będzie negatywna. Tak po prostu jest i będzie. I nie zawrócisz kijem Wisły, ani nie zmienisz kierunku obrotu Ziemi. Przynajmniej, nie w tym stuleciu.

    Wielce Szanowny Pan zapomina, że to co przystoi nam, małym, w słowach polityka ma znacznie większą wartość. I gdzie my, możemy się śmiać, że Wipler ma swoje Wiplerjugend, możemy o tym gadać między sobą i pisać w notatkach na bloga, co najwyżej zostanie to odebrane jako niesmaczne albo krytyka. Prasa też może o tym napisać, ale wszyscy rozumieją, że jest to sarkazm. Niestety, kiedy wchodzimy w miejsce polityki, słowa mają znacznie większą wartość, czewgo doskonałym przykładem jest Korwin-Mikke, który, bez urazy, dyplomatą nigdy nie zostanie. I choć, szczerze mówiąc, bliskie są mi jego postulaty, nie zgadzam się na sposób, w który on mówi. Mnie on razi. Osobiście nie zraziła mnie zaś, "delikatnie skandalizująca" wypowiedź Wiplera, bo ja również uważałem ją za ironiczną, ale trzeba wiedzieć, że czasami mamy sytuację typu jeden tweet za dużo. Było to bardzo nie na miejscu i dla niektórych niesmaczny dowcip. Tak jak żarty o aborcji, prostytutkach i tak dalej.

    JE JKM powołuje się m. in. na monarchię, do której jest mu bardzo daleko – vide sposób wypowiedzi Królowej Angielskiej. Polecam Ci fim "The Queen" z Hellen Mirren, która, moim zdaniem, doskonale odegrała swoją rolę.Pokazuje, jak powinna wyglądać rozmowa premiera, bądź pretendenta na premiera z Jej Ekscelencją.

    Kończąc, IMHO, powinniśmy dążyć, by w polityce zasiadała elita. Elita przez duże "E". Dlatego, dopóki Pan Wipler, jak również Janusz Korwin-Mikke nie zmienią sposobu wypowiadania się, na przykład na serwowany tak jak premier Tony Blair, nie może liczyć na moje poparcie. Monarchia – TAK! Ale niech zachowują się tak, jak przystoi.

  25. Michał Hodur Szczęściem, poprawność polityczna u nas nie osiągnęła jeszcze tak paranoicznego poziomu, jak na Zachodzie. Nieliczni polscy politycy, którzy promują "naprawę pojęć przez naprawę języka", itd., nie stawiają się automatycznie na straconej pozycji. I jeszcze nasza przekora narodowa dodatkowo sprzyja temu, że część opinii publicznej będzie takim zachowaniom kibicować. Coś takiego pomaga się odróżniać od jednostajnego mantrowania uprawianego przez sejmowe klany.

  26. Maciej Puchalski , nie zagłosuję ani na PO, ani PiS. Zacytuję tutaj słowa prof. Roberta Gwiazdowskiego. Ja na wybory nie chodzę, bo – po pierwsze nie mam na kogo głosować, kto w sposób godny reprezentował moje ideały, a po drugie, dlatego, że mogę sobie z boku stać i to wszystko obserwować. Po trzecie, człowiek ma tendencje do sympatyzowania z tymi, których wybrał i usprawiedliwiania ich błędów. Zatem, ja, stojąc z boku, mogę w miarę obiektywnie oceniać to, co się dzieje w polityce.

    Stosujesz standardową retorykę, sorry za określenie, kuców, iż jestem albo z Wami albo przeciw Wam. Dwa, nie czytasz moich postów ze zrozumieniem, gdyż już w pierwszym zdaniu mojej wypowiedzi znalazła się informacja o tym, kogo popieram, lubię, czy przynajmniej z nim sympatyzuję.

  27. Maciej Puchalski "To zawsze będzie odbierane źle, ze względu na przeszłość historyczną, której niestety nie da się wymazać i tyle."

    Niekoniecznie. Nie wszystko, co związane z narzuconą wersją historii, należy przemilczać lub owijać w bawełnę "ze względu na przeszłość". Wiadomo, "zatrudnianie" do polityki pojęć z zakresu nazizmu to "lekkie" jechanie po bandzie, ale jest sporo wątków historycznych – również z okresu 2 wś i Zagłady -które warto a nawet trzeba podejmować w nowy sposób, zmieniać punkty widzenia, odkłamywać, i nie pozwalać sobie na myślenie "nie da się wymazać i tyle". Godząc się na wersje, które pasują jakimś grupom interesu, zaczynamy tańczyć jak nam grają. Z dyplomacji jest łatwo osunąć się w defensywne pitu-pitu, które ludzie zaczną postrzegać jako nieautentyczne i zbyt bliskie głównemu nurtowi.

    Korwin ma swoje potknięcia, ale też często potrafi skutecznie rozgrywać tego typu wątki, jak w niedawnej rozmowie z Sz. Weissem w "Bez pardonu" na Tele 5. Bez czołobitności, starał się pokazać ówczesne problemy z różnych stron i nie dał się wciągnąć w "pedagogikę wstydu".

  28. Michał Hodur Mimo wszystko szkoda, że "popierasz, ale nie głosujesz", bo takie czekanie na idealne elity być może pozwoli obecnym fatalnym anty-elitom dalej niszczyć kraj. Idąc na – przecież znowu nie aż tak wielki – kompromis z własnymi oczekiwaniami, pomógłbyś przynajmniej zacząć jakiekolwiek zmiany na lepsze – zmiany niedoskonałe, ale jednak idące w przeciwnym kierunku, niż aktualny. Dochrapałem się tą wypowiedzią tytułu kuca? ; )

  29. Andrzej Zach-Słowski Ja uważam głosowanie za prawo, a nie za obowiązek. Moja wcześniejsza wypowiedź: ja, nie głosując, mam tak jakby, moim zdaniem, lepszy ogląd na to co się dzieje. Być może bardziej obiektywny. Nie przeszkadza mi to, na przykład: skrytykować PO za to, to, to i to, ale pochwalić za np. deregulację, tak? I tak samo, mogę chwalić, jak i ganić PiS. Przeraża mnie coś takiego, że dziennikarz dostałby trądu, lub nie wiadomo jakiej innej choroby, gdyby nie przystawił psztyczka w nos PiSowi, a nie pochwalił Platformy. I odwrotnie. Zobacz np. tuby propagandowe PiSu – vide Fronda, TV Republika, która, moim zdaniem, jest jeszcze gorsza od TVN24 albo Trybuny Ludu. Np ostatnio, "dziennikarka" tejże TV, wchodziła do PKW jako zadymiara, a wychodziła jako "niezależna dziennikarka".

    Odnosząc się do tematyki pojęć i ich pochodzenia, są słowa, które, w mojej opinii, mogą się ocierać, jak ww. "Wiplerjugend" o granice dobrego smaku, ale osobiście uważam, że go nie przekraczają. Przykładem niech będzie określenie, które stosuję do niektórych moich znajomych, a określeniem tym jest "wegański nazizm".

    Co do retoryki, oczywiście, uważam, że nie należy po pierwsze wpadać w dyktat niektórych grup społecznych, ale z drugiej strony nie należy ich obrażać. To nie jest kwestia poprawności politycznej, tylko czegoś w rodzaju szacunku do drugiego człowieka. Przykład: Artur Zawisza i jego "to coś", Korwin i jego "homosie" oraz "kobiety, na które spływa mądrość poprzez wytryśnięte nasienie mężczyzn". Do czego zmierzam: oni nie są artystami, tylko politykami. Polityk powinien zachować dystans i klasę. To Madonnie można było powiedzieć, że "możesz pojechać do Teksasu i ssać tam Bushowi (cenzura prewencyjna)". Kiedy Bush pokazał znak środkowego palca do kamery (w trakcie nota bene testów łączności i jako chamski żart) zostało to odebrane jako coś bardzo niesmacznego i o mało nie zepsuło mu kariery na drugą prezydenturę.

    Na pewno nie dochrapiesz się tą wypowiedzią tytułu kuca, bo prowadzisz dyskusję umiejętnie :),

  30. Andrzej Zach-Słowski Ja uważam głosowanie za prawo, a nie za obowiązek. Moja wcześniejsza wypowiedź: ja, nie głosując, mam tak jakby, moim zdaniem, lepszy ogląd na to co się dzieje. Być może bardziej obiektywny. Nie przeszkadza mi to, na przykład: skrytykować PO za to, to, to i to, ale pochwalić za np. deregulację, tak? I tak samo, mogę chwalić, jak i ganić PiS. Przeraża mnie coś takiego, że dziennikarz dostałby trądu, lub nie wiadomo jakiej innej choroby, gdyby nie przystawił psztyczka w nos PiSowi, a nie pochwalił Platformy. I odwrotnie. Zobacz np. tuby propagandowe PiSu – vide Fronda, TV Republika, która, moim zdaniem, jest jeszcze gorsza od TVN24 albo Trybuny Ludu. Np ostatnio, "dziennikarka" tejże TV, wchodziła do PKW jako zadymiara, a wychodziła jako "niezależna dziennikarka".

    Odnosząc się do tematyki pojęć i ich pochodzenia, są słowa, które, w mojej opinii, mogą się ocierać, jak ww. "Wiplerjugend" o granice dobrego smaku, ale osobiście uważam, że go nie przekraczają. Przykładem niech będzie określenie, które stosuję do niektórych moich znajomych, a określeniem tym jest "wegański nazizm".

    Co do retoryki, oczywiście, uważam, że nie należy po pierwsze wpadać w dyktat niektórych grup społecznych, ale z drugiej strony nie należy ich obrażać. To nie jest kwestia poprawności politycznej, tylko czegoś w rodzaju szacunku do drugiego człowieka. Przykład: Artur Zawisza i jego "to coś", Korwin i jego "homosie" oraz "kobiety, na które spływa mądrość poprzez wytryśnięte nasienie mężczyzn". Do czego zmierzam: oni nie są artystami, tylko politykami. Polityk powinien zachować dystans i klasę. To Madonnie można było powiedzieć, że "możesz pojechać do Teksasu i ssać tam Bushowi (cenzura prewencyjna)". Kiedy Bush pokazał znak środkowego palca do kamery (w trakcie nota bene testów łączności i jako chamski żart) zostało to odebrane jako coś bardzo niesmacznego i o mało nie zepsuło mu kariery na drugą prezydenturę.

    Na pewno nie dochrapiesz się tą wypowiedzią tytułu kuca, bo prowadzisz dyskusję umiejętnie :),

ZOSTAW ODPOWIEDŹ