UDOSTĘPNIJ

Gdyby wprowadzić wymierzanie kary chłosty za zbrodnię niezrozumienia ironii bądź sarkazmu, powstałaby nowa najliczniejsza grupa zawodowa ? kaci. Mimo że do walki z głupotą środków siłowych się nie uskutecznia, to póki są jeszcze ludzie, dla których ukryte kpiarstwo nie jest wiedzą ezoteryczną, to funkcjonuje kara najdotkliwsza z dotkliwych ? ośmieszenie i kompromitacja.

Przy czym należy rozróżnić zwyczajnego tępaka, dla którego ironia jest czymś zbyt skomplikowanym, aby zrozumieć jej prawdziwy sens i drugie dno od zwyczajnego postępaka, który przez swoje zacietrzewienie podchodzi do życia śmiertelnie poważnie i jest to dla niego obce pojęcie. Najwybitniejszy obecnie polski publicysta Łukasz Warzecha (Piszę tu bez ironii! Ktoś powie, że nie może się nawet równać do mojego ulubionego Stanisława Michalkiewicza, ale dla mnie Michalkiewicz to taki Yoda z ?Gwiezdnych Wojen? – wiadomo klasa sama w sobie, ale już lepszy nie będzie) popełnił niedawno homofobiczne, niewybalczalne zberezeństwo. Otóż mówiąc o ?babie z brodą? (tak, wiem że to facet w sukience, stosuję celową nonszalancję, aby wykpić to dziwowisko) zamiast posłużyć się pseudonimem ?Conchita Wurst? tak jak sobie tego życzy gwiazda Eurowizji, homofob Warzecha specjalnie powiedział o nim Thomas Neuwrith! Posłużył się prawdziwym nazwiskiem tego cudaka, a przecież on chce by mówiono o nim posługując się pseudonimem jaki sobie wymyślił! Więc wiceszfowa Kampanii Przeciw Homofobii zripostowała, że Łukasz Warzecha uprawia mowę nienawiści bo zamiast traktować poważnie jego przydomek, ten bezczelnie sobie kpi i mówi Thomas Neuwrith, a nie Muszelka Kiełbasa. Puenta tego wszystkiego jest taka, że red. Warzecha pantagruelicznie poprosił, aby zwracać się do niego ?Krokodylku?. Niestety postępactwo ironii nie uznało i zwracano się do niego per ?pan?. Ale gdyby publicysta rzeczywiście poczuł się krokodylkiem, a nie tylko po to, by wykpić lewacki ton myślenia, to już na pewno postępactwo z całą powagą traktowałaby go jak zwierza. A szkoda, że nie wystąpił w tym programie w zielonym kostiumie krokodyla. Paradne by to było.

I tak przechodzimy do dzieci Wiplera ? Wiplerjugend. Określenia powielanego przez przeciwników posła KNP. Jest to nawiązanie do Hitlerjugend, czyli dzieci Hitlera, młodzieżówki NSDAP zapatrzonej w Adolfa jak w obraz. No i jeśli powstaje jakaś pozamainstreamowa nowa siła polityczna, no to oczywiście żeby wszystko zostało po staremu trzeba ją skompromitować, zohydzić, najlepiej przypiąć łatkę faszystów. No i założenie na siłę, na głowę lidera takiej siły czapki Hitlera nadaje się do tego najlepiej. Nic to, że grupa Wiplera to republikanie, wolnościowcy, konserwatyni-liberałowie, prawnicy, ludzie oczytani, znający się na gospodarce, nie poseł Wipler nie zrzesza wokół siebie inteligentnej, najzdolniejszej młodzieży, tylko jakichś faszystów, których zadaniem jest podpalenie Polski i brutalizacja życia politycznego.

Ironia to nie tylko domena ludzi błyskotliwych, ale też ceniących sobie wolność. Maciej Nowak, gruby smakosz, krytyk kulinarny za którym akurat nie przepadam sam mówi o sobie, że jest pedałem. Twierdzi, że dzięki autoironii nikt go nie jest w stanie obrazić. No i co, chodzi sobie wesolutki i żaden prymitywny przytyk go nie zacietrzewia, skroń mu nie pulsuje, jest wolny. Ot w podobnym tonie zażartował sobie Przemysław Wipler ?Mateusz Siepielski ? pierwszy rocznik #wiplerjugend wiceburmistrzem Śródmieścia. Serdeczne gratulacje!!!!! :)? Czuć ironię, prawda? Jednak zacietrzewiona inteligencja bryły nie jarzy, Agnieszka Gozdyra ripostuje ?Teraz dopiero zobaczyłam. Szok i smutek, że tak można. Brzydkie słowa cisną mi się na usta.?. Jest oburzonko, jest chęć wystrzelenia jadowitym potokiem przekleństw, ale przyzwoitce nie wypada, więc należy zacisnąć usta i toczyć pianę frustracji wewnętrznie, żeby przypadkiem nie zostać posądzonym o brzydkie zachowanko na salonach ? a wszystko to przez śmiertelnie poważne podejście do życia. Pani Agnieszko, więcej dystansu, bo przez tę gorycz jeszcze się Pani zmarszczki porobią! Dobry humor można czerpać nie tylko ze śmiesznych filmików z kotami, ale też z najwyższej formy ironii. Taką zaprezentował Przemysław Wipler.

Redaktórce wtóruje kolega redakcyjny I tropiciel nazizmu IIIRP Maciej Stroiński, ?@AGozdyra Jesteś zaskoczona? Zasmucona? Czym? Że koleś obnaża swoje nazistowskie fascynacje? Od dawna wiadomo, że to taka formacja.? Rozumiem, że ironia z PRLu w filmach Barei to efekt fascynacji komuszym ustrojem? Ciećwierze.

Pod tweetem zabrała również głos urzędniczka państwowa, która w profilu pisze o sobie ?fotograf amator, Gł.księgowa w jednostce budżetowej, matka i żona.Zwolenniczka samodzielnego myślenia.Anty PiS. Tu prywatnie.? Jednostka budżetowa to jest na przykład ZUS, instytucja słynąca z ironicznego traktowania obywateli i samodzielnego myślenia, egoistycznego wręcz. Nie wiem w jakiej konkretnie instytucji państwowej ta pani siedzi na posadce tej głównej kadrowej, ale wiem że w prywatnej firmie, w której pracodawca rzeczywiście oczekuje umiejętności samodzielnego myślenia ta pani miałaby kłopot. A sądząc po rasowej analizie słów Wiplera, jakiej dokonała w swoim tweecie ?@EricArkadiusz @AGozdyra Pani Redaktor, Ten pan lekcje „histy” omijał. A teraz nawet nie wie jaką gafę palnął.Aż ręce opadają.? to ironia nie tylko jest dla tej pani czymś zbyt skomplikowanym, jest wręcz poza zasięgiem percepcji. Na pewno Wipler tak omijał lekcje historii, że do tej pory był przekonany, iż Adolf Hitler to dajmy na to włoski malarz epoki renesansu, a hitlerjugend to młodzież ucząca się malować pod jego czujnym okiem. No i nagle go Twitter uświadomił, że walnął gafę, bo Hitler to tak naprawdę zbrodniarz i nazista. No ręce opadają. (Wesołość, oklaski).