UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay

Zdecydowana większość morderstw dokonywana jest przez osobę, którą ofiara znała bardzo dobrze. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku seryjnych morderców, którzy wybierają przypadkowe osoby. Właśnie dlatego tak trudno ich złapać.

Szukając seryjnych morderców policjanci mają ogromne problemy z określeniem motywów sprawcy, sposobu dobierania ofiar oraz ograniczenia kręgu podejrzanych. W przypadku „Wilkołaka” problem powstał nawet przy ustalaniu liczby jego ofiar.

Mordującego w Rosji Mikhaila Popkova aresztowano i skazano za zabójstwo 22 kobiet w latach 1994 – 2000. Zdaniem zabójcy, to śmieszna liczba. „Wilkołak” twierdzi, że aż 81 osób padło ofiarą jego psychopatycznej żądzy mordu. W wyniku zeznań Popkova, przedstawiono mu zarzuty o zabójstwo dodatkowych 47 kobiet. Policja pracuje jednak nad dochodzeniem mającym doprowadzić do oskarżenia go o kolejne 12 morderstw. Do tej pory funkcjonariusze nie są w stanie określić, ile kobiet faktycznie padło ofiarą „Wilkołaka”.

Mikhail Popkov postanowił zdradzić, w jaki sposób zabijał swoje ofiary. Późnym wieczorem wchodził do barów w stroju policjanta i oferował pijanym kobietom podwiezienie do domu. Kiedy się zgodziły, zawoził je w ustronne miejsce po czym gwałcił i zabijał, używając siekiery, śrubokręta lub noża. Po wszystkim, Popkov porzucał nagie ciała swoich ofiar w lesie. To właśnie dlatego otrzymał swój upiorny pseudonim.

„Wilkołak” wytłumaczył również, dlaczego zabijał kobiety. Jego zdaniem, przesiadujące do późna w barze i pijane „źle się zachowywały”. Jak sam przyznał, stracił pociąg do gwałcenia i zabijania dopiero w 2000 roku.

– Nie wierzę, że cokolwiek z tego jest prawdą. Zawsze byłam „córeczką tatusia”. Przez 25 lat byliśmy razem, ramię w ramię. Spacerowaliśmy, jeździliśmy na rowerach, chodziliśmy po sklepach i odbierał mnie ze szkoły – komentuje córka mordercy

źródło: unilad

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również