UDOSTĘPNIJ

Wewnętrzne spory w Kongresie Nowej Prawicy trwają w najlepsze. Po dwóch stronach barykady stanęli Przemysław Wipler oraz Jacek Wilk. Ich konflikt zaognił fakt, że to ten drugi miał startować na prezydenta Warszawy w wyborach samorządowych. Ostatecznie o fotel włodarza stolicy powalczył jednak poseł Wipler.

W rozmowie z natemat.pl Przemysław Wipler skomentował złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Janusza Korwin-Mikkego.

„Problem polega na tym, że to nie ten człowiek, który podpisał się pod tym pismem jest rzeczywistym autorem tego paszkwilu prawnego. To tekst, który został złożony przez grupę osób, która nie pogodziła się z tym, że przegrała wybory w październiku. Janusz Korwin-Mikke dostał poparcie dziewięćdziesięciu paru procent członków na tym zjeździe. Ja miałem drugie największe poparcie prawie 300 uczestników przy wyborach do rady głównej KNP.

Mamy grupę kilkunastu osób, które mają szczególe uprawnienia jako zasłużeni członkowie naszej formacji, którzy nie pogodzili się z takimi wynikami. Wykorzystują różnego rodzaju kruczki prawne, by zarejestrować nowe władze, a prowadzi te działania osoba, która poświadczyła to powiadomienie do prokuratury, czyli pan mecenas Jacek Wilk. To on prowadzi korespondencję z sądem. Ta korespondencja ma tylko jeden cel, czyli niedoprowadzenie do wpisania nowych władz do ewidencji partii politycznej.”

Na pytanie co czeka osoby, któe „prowadzą tego typu działania”, Wipler odpowiada:

„Ja jestem w chwili obecnej zwykłym członkiem KNP i jednocześnie pierwszym wiceprezesem tej partii. Niemniej jednak to nie zarząd decyduje o konsekwencjach. Będziemy rozmawiali na ten temat, ja mam swoje koncepcje, ale chciałbym aby pierwszy usłyszał o nich prezes.”

Na zarzuty odpowiedział sam zainteresowany, mecenas Jacek Wilk:

„Dość zabawny tekst. Pan członek – wiceprezes broni bohatersko tezy, że „ma legitymację konwentową” przemilczając wstydliwie fakt, że rewolucja październikowa dokonała się za pomocą 76 wirtualnych członków, których deklaracje członkowskie dziwnym trafem zostały ukradzione z siedziby na Wilczej w dniu Konwentu – tuż przed tym, jak Komisja Mandatowa chciała sprawdzić ich prawdziwość/fikcyjność… i tyle warty jest ten dezyderat”.

natemat2

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również