UDOSTĘPNIJ
źródło: publicdomainpictues.com, flickr.com

Najprawdopodobniej to kłótnia rodzinna i agresja podsycana wypitym alkoholem były powodem tragedii do jakiej doszło w wigilijną noc w Wojkowicach na Śląsku. 59-letni mężczyzna na śmierć pobił swojego 34-letniego syna. Konającą ofiarę znaleźli przypadkowi świadkowie.

Śledczy przyznają, że to ojciec zabił własnego syna. Według wstępnych ustaleń, mężczyźni po wigilijnej kolacji zabrali się do konsumpcji alkoholu. To podczas niego miało dojść do kłótni, a potem rękoczynów między 59-letnim ojcem i 34-letnim synem.

Bójka szybko zmieniła się w kaźń syna, kiedy ojciec zaopatrzony w deskę zaczął katować 34-latka. Ledwo żywą ofiarę zaciągnął na ulicę. Zdaniem śledczych, ojciec chciał w ten sposób ściągnąć z siebie podejrzenia i udawać, że w rzeczywistości doszło do wypadku samochodowego.

Umierającego 34-latka znaleźli na ulicy około północy przypadkowi świadkowie, którzy tamtędy przejeżdżali. Wezwana na miejsce policja i pogotowie ratunkowe nie były jednak w stanie uratować 34-latka. Mimo usilnych prób, ratownicy stwierdzili ustanie funkcji życiowych.

 – Konającego na ulicy mężczyznę znaleźli świadkowie, którzy tamtędy przejeżdżali. To oni zawiadomili pogotowie i policję. Niestety mimo długiej reanimacji mężczyzna zmarł – relacjonuje Tomasz Mogielski z KPP w Będzinie.

Funkcjonariusze szybko odkryli, kto stoi za śmiercią 34-latka. Zabezpieczyli już zakrwawioną deskę, a 59-letni mężczyzna został zatrzymany. Mężczyzna jeszcze nie był przesłuchiwany, gdyż nie wytrzeźwiał dotąd po wigilijnej libacji. W związku z tym policjanci zaczęli zbierać informacje od świadków zdarzenia.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również