UDOSTĘPNIJ

Kiedyś Roman Giertych będąc sojusznikiem Mikkego, bronił go jak lew, po tym jak red. Lichocka nie wpuściła go do studia programu ?Forum? w TVP i nazywał to skandalem. Dzisiaj jest adwokatem władzy, idzie pod ramię z Bronisławem Komorowskim, a o JKM wypowiada się raczej chłodno. Ale gdy współpracowali politycznie, walczyli z konkurencyjnymi partiami ramię w ramię. Teraz Roman Giertych został zwerbowany przez obóz prezydencki Komorowskiego, który forsuje wprowadzenie w Polsce waluty euro i były lider LPR już nawet pobełkotuje, że on w zasadzie to zawsze był za UE. Oczywiście dekadę temu krzyczał, że UE odbiera Polsce niepodległość, ale teraz został skutecznie odwrócony i na łamach TVNu żyruje retorykę nowych przyjaciół. Bo w polityce liczy się skuteczność.

Dlatego widzę Migalskiego i Hofmana z Hofmanowcami w Kongresie Nowej Prawicy. W trakcie uniokampanii Marek Migalski działał mi na nerwy, ciśnienie skakało mi, kibicowi KNP do trzystu gdy podgryzał skrajnie antyunijną partię za radykalizm JKMa. Pracował po prostu dla konkurencji. Ale, mimo dość dobrego osobistego wyniku, przez słabość jego Polski Razem mandatu nie uzyskał. Oczywiście ucieszyło mnie to niezmiernie i się potem śmiałem z niego w felietonach, że obłudnik kopnął w kalendarz polityczny.

Mogło być inaczej, mógł zamiast gryźć się z Januszem Mikke wystartować z ramienia KNP na Śląsku i pracować na wynik tej partii. Do swojego osobistego fejmu dodałby elektorat buntu, który wprowadził JKMa na uniosalony, byłby wzmocnieniem. Korwin startowałby z Warszawki i wszedłby zamiast Marusika, którego w mediach nie ma w ogóle i może 1% społeczeństwa wie, że ktoś taki w ogóle istnieje. Ale ludzie mają w świadomości, że obok Korwina pasą się gdzieś na tych unioposadkach jakieś leśne dziadki, które pewno nic nie robią ino ojro biorą. Może i o ideach koliberalnych tacy ludzie jak Marusik czy Żółtek wiedzą więcej niż dr Migalski, ale ci ludzie są niepełnosprawni w poruszaniu się w mediach, w przeciwieństwie do Migala. A robienie polityki to jest widoczność w środkach masowego przekazu. Wyobrażam sobie, że gdyby to Migal wszedł na salony z ramienia KNP to od rana do wieczora robiłby świetny PR dla partii. Z rańca wizyta w jakimś radiu, w międzyczasie kilkanaście tweetnięć, potem może jakaś konfa, może jakaś dyskusyjka w Polsat News czy Superstacji, a wieczorem dajmy na to rzucałby się ?Piaskiem po oczach? u Piaseckiego w TVNie. Kiedy Stanisław Żółtek ostatnio pokazał się w jakichś większych mediach? No właśnie… a przecież to unioposeł!

Kongres Nowej Prawicy ma ideowego lidera z charyzmą. Ma też Superwiplera, który w razie czego może wyznaczać koliberalny kierunek partii. Rolą liderów jest trzymanie sterów partii, by nie zboczyła na lewo. KNP nie ma natomiast sprawnych szabel do poruszania się w mass mediach. Bo sztuką jest też umieć się dobić do udziału w programach wysokiej oglądalności. A to się udaje tylko Superwiplerowi, który na oczach setek tysięcy widzów TVNu masakruje niejakiego Kajdanowicza.

To co do tej pory mówił 34-letni Adam Hofman należy oddzielić grubą kreską i w zasadzie uznać za niebyłe. Był rzecznikiem PiSu i musiał mówić to, co Kaczyński mu kazał i jaka była akurat linia retoryczna tej konkurencyjnej względem KNP partii. U Mikkego mógłby mówić prawdę. Superwipler podszkoliłby go trochę z ideologii i jako wybitny orator byłby znaczącym wzmocnieniem. Bo ci młodzi ?nieskurwieni? zbuntowani, co są w KNP, niestety nie mają ogłady by dyskutować na równi z jakimiś wytresowanymi ?Stokrotkami?.

Afera madrycka nie dyskwalifikuje Hofmana. Tym bardziej, że sumując koszty podróży wszystkich posłów, były rzecznik PiSu jest na 18 miejscu…, a Ludzie i tak za kilka dnia zapomną o co chodziło. Powinien przeprosić za to wyłudzenie, powiedzieć że mu wstyd, przyznać iż spotkał go słuszny ostracyzm, ponieść karę i tyle. Do następnych wyborów spokojnie jest w stanie zreperować swój wizerunek. Nie może się cała afera sejmowych podróży skrupić na jednym Hofmanie tylko dlatego, że był w PiSie. W takim razie 3/4 sejmu powinno wylecieć w cholerę. Oczywiście przyklasnąłbym temu, ale wiem że polityka w ten sposób nie działa. Kruk krukowi oka nie wykole, ale sroce owszem. Bo jest z PiSu. Jak się patrzy na tę listę sejmowych podróżników to jest litania 60 stron, na każdej mnóstwo nazwisk i często koszt transportu to kilkanaście tysięcy złotych. Łomot medialny za tak rażąca niegospodarność należy się całej tej watasze parlamentarzystów i kancelarii oraz prezydium sejmu, że pozwolili na taki proceder. Hofman bity słusznie, ale tam jest więcej takich co im się też należy. Politycy i urzędasy zarządzające tym na pręgierz!

Zobacz również