UDOSTĘPNIJ

Kiedy oficjalnie potwierdzono, że obywatele Wenezueli wybrali kolejny (wcześniej rządziła Zjednoczona Partia Socjalistyczna Wenezueli) socjalistyczny rząd, to nawet najwięksi sceptycy nie przewidywali takiej tragedii. Nieracjonalne decyzje polityczne połączone ze spadkiem cen ropy oraz suszą błyskawicznie doprowadziły Wenezuelę do opłakanego stanu.

Socjaliści z pewnością nie będą wskazywać Wenezueli jako kraju, w którym udało się wprowadzić socjalizm. Dochodzi tam do tak absurdalnych sytuacji, jak ta z końcówki kwietnia. To właśnie wtedy okazało się, że rząd nie ma pieniędzy na… dodruk pieniędzy. Choć może to brzmieć jak scena z komedii, Wenezuelczykom nie jest raczej do śmiechu.

W kraju na północy Ameryki Łacińskiej brakuje w zasadzie wszystkiego. Jednym z największych problemów jest kryzys energetyczny, który został spowodowany potrzebą (ze względu na suszę) wyłączenia największej elektrowni w państwie. Brak prądu spowodował kolejne dziwne decyzje rządu. Skrócono tydzień pracy do dwóch dni, zaczęto racjonować energię elektryczną, a przez 40 dni codziennie wyłączano prąd na 4 godziny.

Jeśli wierzyć zapowiedziom Nicolasa Madura, prezydenta kraju, od 4 lipca prąd powinien być już dostępny bez ograniczeń.

Opozycja zarzuca rządowi, że kryzys energetyczny to wina nie tylko suszy – w końcu El Nino przechodzi przez Amerykę co roku – ale przestarzałej infrastruktury. Nawet jeśli to prawda, raczej nie ma co liczyć na jej unowocześnienie, bo rząd Wenezueli po prostu nie ma na to pieniędzy.

źródło: bankier

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również