UDOSTĘPNIJ

Niedawno na Uniwersytecie Jagiellońskim gościł Andrzej Wajda w ramach cyklu spotkań ze znanymi osobistościami. Cykl organizowany przez stowarzyszenie studenckie, przyszło dużo osób. Ale ja nie o tym. Ja o tym, co powiedział Wajda na koniec tego spotkania. Bo poruszył pewną kwestię, o której niestety chyba nie ma pojęcia, a w każdym razie obawiam się, że ja to pojęcie mam większe od niego. Stwierdził on, że „nacjonalizm ma zawsze taką samą twarz” i że go niepokoi, po czym przytoczył argumenty, że to zła i rasistowska ideologia. Śmiem się nie zgodzić.

Nie chcę tutaj wylewać jakichś moich żalów, że ojej, jak taki wybitny reżyser tak mógł powiedzieć, ani nie będę obrażał się na niego na zasadzie, że skoro tak powiedział, to jest lewakiem i już nie obejrzę ani minuty jego filmu ani nic. Nie w tym rzecz. To co powiedział Wajda i to, jaki potem argument przytoczył (odniósł się do słów Brauna, że należy rozstrzelać redakcje Wyborczej i TVN, następnie porównał to do rozstrzeliwania Polaków przez nazistów) paradoksalnie nie jest jego winą. Przecież może nie wiedzieć, że charakter nacjonalizmu zmienia się wraz z charakterem narodu, który się do tego nacjonalizmu odwołuje. Przecież reżyser nie musi znać każdego odłamu każdej ideologii. Przecież nie każdy musi o wszystkim wiedzieć i wcale nie czyni go to specjalnie głupszym. Mógł w takim razie pomylić nienawiść do innych narodów, opartą na przykład właśnie na rasizmie, czyli szowinizm, z miłością do swojego narodu, która nie podpiera się nienawiścią, ale miłością, tradycją i rozumem, czyli z rozsądnym nacjonalizmem. Tylko czemu skrytykował tę ideologię aż tak bezpardonowo? Czemu przyrównał ogólnie nacjonalizm do jego najbardziej bestialskiej i zbrodniczej odmiany – narodowego socjalizmu? Czy dlatego, że nie rozróżnia tych kwestii, bo się nie douczył w szkole? A może dlatego, że właśnie się dobrze uczył w szkole?

Niedawno moja babcia słysząc, że zająłem się działalnością narodową, zapytała mnie czy już „robię heil hitler”. „Ale leming, współczuję takiej babci” – ktoś inny by powiedział. Jeszcze inny ktoś rzuci: „babcia pewnie pracowała na rzecz komuny, to nic dziwnego”. Inny. Ale ja odpowiedziałem jej to, co poruszam tutaj: ja wiem, skąd taka opinia. I tak samo odpowiedziałbym Wajdzie. Bo czyż tysiąc razy powtórzone kłamstwo nie stanie się prawdą? Można być najlepszym reżyserem (i szacunek dla dorobku Wajdy odczuwam niezmierny), można być najukochańszą babcią (i miłości babci też nie odmówię), ale jeżeli się nie analizuje poczynań mediów – to z propagandą się nie wygra.

Pamiętacie ten plakat z czasów komunizmu: „Tęp bandytów z NSZ”? Albo, jak obrażano za czasów stalinizmu Gomułkę, oskarżając go o odchylenia właśnie nacjonalistyczne? Albo, jak pisano w encyklopediach za czasów PRL o narodowcach jako współpracownikach hitlerowców, bez żadnych przykładów? Władza miała, ma i będzie mieć wpływ na media. W każdym systemie. Zawsze. Różnica będzie polegać tylko na intensywności i charakterze tej propagandy. I nie ma się co burzyć, albo dziwić, że jak to, że przecież w demokracji nie ma propagandy. Jest! Zawsze! Tylko przejawia się subtelniej (na przykład krytykując wcześniejszą propagandę, co sugeruje, że teraz nie ma propagandy).

Jakiś czas temu bardzo mnie rozbawiło, jak w radiu, w Trójce, w wiadomościach podano, że w Rosji powstaje film o rządach Putina i że to będzie film propagandowy. Och! Straszne! A jak powstały spoty na dziesięciolecie obecności Polski w Unii, to to już nie była propaganda. Jak stawia się te tablice z informacjami, że coś zostało wykonane za pieniądze z funduszy „unijnych”, to to nie jest już propaganda. Jak w radiu czy telewizji są takie programy, jak Euranet w Trójce, w którym wychwala się Unię bezkrytycznie, to to już nie jest element propagandy.

Cóż, chyba muszę być rzeczywiście ruskim agentem, że wychwytuję propagandę w demokratycznej Polsce. Ale niestety trzymam się tej zasady, o której już pisałem – bez analizy nie ma prawdy. Tej pierwszej prawdy. Bo są trzy prawdy. Pierwsza – prawda – gości w rozsądku. Druga – też prawda – to poplecznictwo, mądre czy też bezmyślne, zależy od delikwenta. A w mediach jest ta trzecia – gówno prawda.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKolejna afera? „To największy przekręt”, „Polska jak kolonia”
Następny artykułRacjonalny radykalizm
Michał Osika

Endek sercem, wolnorynkowiec rozumem. Działacz stowarzyszeń: Endecja, Studenci dla Rzeczypospolitej. Student Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z zamiłowania muzyk.

Zobacz również