UDOSTĘPNIJ
źródło: twitter.com/rzeczpospolita, Veronica_Warsaw

Końca niepokojów w Rotterdamie nie widać. Po dwóch dniach strać Turków z policją, atmosfera w mieście wciąż jest napięta. Na ulicach miasta nie brak kolejnych demonstrantów, którzy chcą wyrazić sprzeciw wobec działań holenderskiego rządu.

Po dwóch dniach starć Turków z policją mieszkańcy Rotterdamu nie wiedzą, co czeka ich w poniedziałek w nocy. Turków bowiem wcale nie ubywa z ulic. Wręcz przeciwnie. Ci gromadzą się coraz liczniejsi, niosąc flagi i śpiewając turecki hymn. Jak mówią mieszkańcy miasta – niepokoje widać w całym mieście, nie tylko pod tureckim konsulate.

 – Jest pełno naklejek, plakatów z Erdoganem, Turcy jeżdżą samochodami, wymachując tureckimi flagami. Jest spokojniej, ale nie wiadomo, co będzie wieczorem – mówi mieszkający w Rotterdamie Konrad Szymański.

Zdecydowana większość Turków mieszkająca w Holandii jest przeciwna działaniom lokalnych władz. Ci ostro potępiają holenderski rząd i podkreślają, że „to co robi, jest niesprawiedliwe”. Są oburzeni, że holenderskie władze „próbują tłumić ich odrębność”.

Zdecydowanie nie ma co liczyć na uspokojenie się nastrojów w Rotterdamie. Policjanci doskonale o tym wiedzą i już wzmacniają swoje szyki. Wypuszczają na ulice kolejne posiłki, bo wiedzą, do czego zmierza cała sytuacja. Taki stan rzeczy z pewnością sprzyja partii skrajnie prawicowego i ksenofobicznego Geerta Wildersa. Jego formacja stara się o miejsce w holenderskim parlamencie, a wybory już w środę.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również