UDOSTĘPNIJ

Nic tak w ostatnich miesiącach nie skupiło uwagi mediów, jak wydarzenia mające miejsce na Ukrainie. Lwia część polskiej opinii publicznej podnosi istne larum, nawołując do solidarności z ukraińskimi demonstrantami. Polacy są przekonani, że anarchistyczne zamieszki na Ukrainie to nieunikniona bitwa w wojnie o wolność u naszego wschodniego sąsiada. Jednak jest coś, o czym mainstreamowe media (ale nie tylko, bo tzw. ?niezależne media? nie pozostają w tyle) nie powiedzą – jest to fala nacjonalistycznego uniesienia, które towarzyszy ukraińskim niepokojom społecznym. Oczywiście uczucia narodowe same w sobie nie są niczym złym, ale powinniśmy pamiętać, jak wyglądał ukraiński nacjonalizm w czasie II wojny światowej.

W ramach krótkiego przypomnienia, przedstawię listę najbrutalniejszych sposobów męczenia Polaków przez działaczy UPA oraz OUN na Wołyniu w latach 1943-1944. Było ich oczywiście bardzo, bardzo wiele,  ale najokrutniejsze to:
– przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha,
– robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą,
– rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha,
– rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku,
– przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi,
– periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwania bólu i cierpienia,
– tzw. ?wianuszek? czyli przybijanie dzieci gwoździami dookoła drzewa.

Na czele morderców z wyżej wymienionych organizacji stał niejaki Stepan Bandera. Warto także przypomnieć, że OUN i UPA kolaborowały z Hitlerowcami. Obrzydliwe zbrodnie jakich dokonali oni na Wołyniu  są absolutnie niewybaczalne, a ludzie którzy wynoszą na piedestał morderców nie powinni w żaden sposób być wspierani przez Polaków. Jednak jak wygląda rzeczywistość? Prezes Prawa i Sprawiedliwości przy pełnej aprobacie polskiego społeczeństwa jeździ na Ukrainę i wygłasza przemówienia na Majdanie, stojąc ramię w ramię z Olehem Tiahnybokiem, przywódcą neo-banderowskiej ?Swobody?, na tle czarno-czerwonych sztandarów UPA. Oleh Tiahnynbok domaga się rewizji granic i przyłączenia 19 południowo-wschodnich powiatów do Ukrainy. Gloryfikuje on też SS i Gestapo, więc jak polski polityk może się z nim bratać? I to wszystko w imię czego? W imię sprzeciwu wobec pro-rosyjskiego prezydenta Janukowycza? W takich sytuacjach ciężko nie nazwać PiSu ?rusofobicznym?, ale warto też wspomnieć, że to właśnie Wiktor Janukowycz odebrał na początku 2010 roku oficjalny tytuł ukraińskiego bohatera Stepanowi Banderze. Ukraina po odsunięciu Janukowycza od władzy będzie szła szlakiem skrajnego nacjonalizmu.

Wielu pyta, co obchodzą nas flagi UPA na ukraińskich demonstracjach, to przecież ich kraj i nie nasza sprawa, co oni tam wyprawiają. Może nam się to nie podobać, ale nie możemy im tego zabronić. To prawda, ale powinniśmy sobie zadać pytanie czy powinniśmy się z nimi solidaryzować? W tym miejscu przytoczę także pewną sytuację z minionej soboty 25 stycznia, kiedy to obecny byłem na pikiecie manifestującej solidarność z demonstrantami na Majdanie. Pikieta została zorganizowana przez Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości, a odbyła się pod ukraińską ambasadą. Wszystko przebiegało wedle założeń do czasu, aż w niewielkim tłumiku pojawił się jegomość z małą czarno-czerwoną chorągiewką. Nikt go tam oczywiście nie zapraszał, ale wyrażając poparcie dla ukraińskich demonstrantów musimy liczyć się także z tym, że wśród nich znajdą się także neo-banderowcy, a ich obecność na ternie Państwa Polskiego jest skandalem.

Powodem aż tak entuzjastycznego wspierania ukraińskiego ?powstania? przez Polaków jest ewidentnie strach czy może nienawiść do Rosjan. Nie ukrywam, że sam mam do Rosjan pewne uprzedzenia, ale nie zapędzam się w tym aż tak daleko, jak chociażby Bartłomiej Maślankiewicz, który tak się wczuł w rolę ukraińskiego bojownika o wolność, że w telewizji pożegnał się banderowskim pozdrowieniem ?Sława Ukrainie- Gierojom sława?. To już lekka przesada, a takiego posunięcia nie możemy zrzucać chyba na karb niewiedzy.

W całym artykule stawiałem  tylko zarzuty wobec ukraińskich demonstrantów i solidaryzujących się z nimi Polaków. Oczywiście doceniać mogę zapał ukraińskich euro-entuzjastów  w walce o wolność i możliwość samostanowienia, ale nie podoba mi się sposób oraz użyte w tej walce środki. Pomijając fakt, że niektórym podobać się mogą zamieszki i burdy na ulicach, ale Ukraina to wciąż państwo prawa, a demonstranci okupujący już od kilku tygodni główny plac stolicy, bynajmniej nie działają w świetle tego właśnie prawa. Wiktor Janukowycz został wybrany w demokratycznych wyborach, a wszczynanie anarchistycznych zamieszek na ulicach Kijowa nie jest odpowiednim sposobem do odsunięcia go od władzy. Mogę rozumieć, co kieruje ukraińskimi euro-entuzjastami, ale widzę także, że gdy łamią prawo, naturalną reakcją państwa jest wyprowadzenie policji i służb specjalnych na ulicę.

Chciałbym w tym miejscu ukazać pewien kontrast i sprzeczność w przekazie medialnym sytuacji na Ukrainie i np. Marszu Niepodległości. 100 tysięcy młodych patriotów w Polsce to, wg TVN i ?Gazety Wyborczej?,  ale także Polsatu, TVP i innych prorządowych mediów, garstka faszystów, reakcjonistów, oszołomów i zadymiarzy. Natomiast brutalne, wielotygodniowe zamieszki w stolicy Ukrainy to ?głos wolności?. Podobne zdanie do mojego, ma Przemysław Holocher, którego wypowiedź nie spodobała się najwyraźniej dziennikarzom z ?Gazety Polskiej?. Nie spodobała się ona do tego stopnia, że owi dziennikarze musieli posunąć się do obrzydliwego kłamstwa, aby go zdyskredytować. Na portalu ?niezależna.pl? napisali bowiem, że  ?Sceny rozgrywające się w Kijowie wywołują oburzenie niemal w całej Europie, a demonstranci otrzymują poparcie od niemal wszystkich mieszkańców Polski i innych krajów Unii Europejskiej. „Niemal” i „prawie”, bo Przemysław Holocher – jeden z liderów Ruchu Narodowego – ogłosił, że wspiera Wiktora Janukowycza. Holocher napisał, na swoim facebookowym profilu, zaledwie kilka zdań, ale wystarczyło, aby wywołać skandal. I zainteresowanie własną osobą.” Czyżby dziennikarze z flagowej PiSowskiej gazety nie wiedzieli, że Pan Holocher zrezygnował ze swego stanowiska przeszło pół roku temu?  A może to tylko kolejna dyskretna manipulacja, mająca uderzyć w konkurencyjną prawicową partię?

Niemniej jednak, pomijając anty rosyjskie przesłanki i wolnościowe zapędy Ukrainy, powinniśmy być bardzo ostrożni we wspieraniu ukraińskich nacjonalistów i występujących przeciw praworządnym władzom bojówkarzy.

Źródła:
http://narodowcy.net/polska/8838-reporter-telewizji-republika-slawi-upa

http://www.rp.pl/artykul/1081923.html

http://niezalezna.pl/51102-berkut-strzela-do-ludzi-katuje-ukraincow-holocher-z-ruchu-narodowego-wspiera-janukowycza

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15087173,Ks__Isakowicz_Zaleski__Kaczynski_stanal_u_boku_banderowca.html

Zobacz również