UDOSTĘPNIJ

USA są dla nas takim przyjacielem, który pojawia się w momencie, gdy trzeba rękami polskich żołnierzy przeprowadzić jakąś misję stabilizacyjną tj. wtargnąć w niezależność jakiegoś państwa i przejąć jego rynek. Kiedy trzeba zrobić jakąś nagonkę antyrosyjską wykorzystując polskie media… tfu! Nie polskie media, tylko oczywiście media wydawane w Polsce, bo ze spełnianiem polskiej misji to one mają tyle wspólnego co Kaczyński z gospodarką wolnorynkową. Włączając TVP można odnieść wrażenie, że cały ten Majdan odbywa się w Polsce i że to Polacy byli uciskani przez dyktaturę Janukowycza, a nasze elity polityczne uwolniły nas od tego i w ogóle zbawiły cały świat, zapobiegły wybuchowi III wojny światowej i są jakimiś mistrzami dyplomacji i prowadzenia polityki zagranicznej. Wszelkie sprawy niezwiązane z Ukrainą są w zasadzie nieistotne. Bo przecież kto w obliczu walki o wejście do UE Ukrainy by się przejmował takimi faramuszkami jak biurokracja w Polsce dusząca przedsiębiorczość Polaków? Gawiedź ma się łapać za serce i współczuć Ukrainie, ma żyć Majdanem czy Krymem, solidaryzować się z Ukraińcami, których przecież wszyscy Polacy kochają i traktują jak braci, z którymi nigdy w historii nie mieliśmy żadnych zatargów, zawsze żyliśmy w zgodzie, walczyliśmy w tej samej sprawie, nigdy żaden Ukrainiec nie przelewał polskiej krwi, ani żaden Polak ukraińskiej, zawsze byliśmy zjednoczeni, razem płakaliśmy i razem się śmialiśmy. To co, gawiedź ma emocjonować się stanem służby zdrowia czy szkolnictwa? Ma się frustrować biurokracją utrudniającą na wszelkie możliwe sposoby rozkręcenie biznesu? Ma narzekać na stan dróg czy kolei? Przecież o tym w telewizurni nie mówią, więc to nieważne, ważna jest Ukraina.

Nasi najlepsi na świecie dyplomaci twierdzą, że wojujemy z Rosją gdyż mamy z nią sprzeczne interesy. Prawda jest jednak taka, że Polscy dyplomaci nic nie potrafią załatwić dla Polski. A na wyżyny dyplomacji wspinają się, dopiero wtedy, gdy gra toczy się o interesy sojuszników. USA mogą sobie prowadzić wojenkę dyplomatyczną z Rosją, ale nie przeszkadza to temu, by prowadzili wspólne interesy. I rzecz jasna prowadzą, ponad głowami naszych wspaniałych dyplomatów. Rosja zniosła embargo na import mięsa z USA natomiast na import mięsa z Polski takowe embargo nałożyła. Francja dozbraja Rosję i w nosie ma jakichś śmiesznych z ich punktu widzenia Ukraińców, przeciw którym ta broń może zostać użyta. Bo przecież wyprodukowanie i sprzedaż okrętów desantowych za miliardy dolarów to świetny interes. Niemcy i Rosja mogą sobie kłaść rury na dnie Bałtyku bez udziału Polski, z której wszyscy się śmieją, z sentymentalnych naiwniaków wymachujących szabelką. Czy gdyby nam coś zagrażało, sojusznicy nam pomogą? USA, które nie chcą nawet słyszeć o zniesieniu wiz dla Polaków? Możemy jedynie liczyć na to, że gdy nas już wyrżną, to John Kerry potępi na konferencji prasowej agresję przeciw Polsce. I tyle. W sprawach zachodu nasi politycy nagle zaczynają mówić jednym głosem, nie ma już opozycji i rządu, w sprawie polskiej jest bałagan i wzajemna, choć udawana nienawiść polityków.

Strach pomyśleć co by się stało, gdyby w Polsce nagle odkryto jakieś ogromne złoża ropy. Jak tanio byśmy się sprzedali? Z jaką łatwością stalibyśmy się kolonią USA? Czy w Polsce nagle znalazłby się jakiś dyktator, którego trzeba obalić i przeprowadzić misję stabilizacyjną pod amerykańskimi flagami?

Tylko że to już jest temat niewygodny. Nie mówi się o ofiarach misji stabilizacyjnych USA w państwach bogatych w surowce. Mówi się za to, że Putin to straszliwy satrapa i że to jego armia podpala świat. Propaganda jaką nas karmią ma przedstawić USA jako obrońców pokoju, a Ruskich jako zarazę. A ktoś kto krytykuje USA to od razu zwolennik Putina, propagandzista prorosyjski itd. Bo przecież nie wolno krytykować obrońców pokoju. Prawda jest taka, że USA jak i Rosja to cyniczni gracze na arenie międzynarodowej i retoryka jednych i drugich jest zakłamana. USA ratuje świat niosąc kaganek demokracji, natomiast Rosja zajęła Krym w ?obronie? etnicznych Rosjan tam mieszkających i to jest metoda Rosji na ochronę swojej strefy wpływów. Czy USA nie zachowuje się podobnie rozszerzając swoje strefy wpływów?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ