UDOSTĘPNIJ

Mazowsze nie jest sprzyjającym regionem dla miłośników kolarstwa górskiego. Próżno tam szukać wysokich szczytów, jednak kolarze postanowili poradzić sobie inaczej.

W ten sposób na kopcu Powstania Warszawskiego niemal dwadzieścia lat temu powstał specjalny tor kolarski. Przystosowano go w taki sposób, aby jak najlepiej odwzorowywał górskie warunki.

Tor powstał bez pomocy państwa. Własnymi rękami i przy użyciu swoich nakładów finansowych wybudowali go pasjonaci. Na torze organizowano nie tylko treningi ale i zawody. Zadbano o pieszych, pojawiły się nawet ławki i śmietniki.

Po niemal dwudziestu latach postanowiono zalegalizować tor. Napisano do ratusza specjalne pismo.

Kiedy urzędnicy przeczytali list, wpadli na wspaniały pomysł. Postanowili, że zrównają obywatelską inicjatywę z ziemią. Na miejsce wysłali buldożery, które zmiażdżyły ciężką pracę pasjonatów.

– Kiedy poprosili ratusz o legalizację ścieżki, urzędnicy… wysłali spychacze i zniszczyli tor. To oburzający przykład urzędniczej bezduszności, lekceważenia społecznych inicjatyw oraz braku dobrej woli.- komentuje warszawski oddział partii Razem.

Co więcej, twórcy toru mogą mieć poważne problemy. Urzędnicy twierdzą bowiem, że budowa atrakcji naraziła miasto na stratę 11 tysięcy złotych.

– Zostaliśmy poinformowani, że nie później niż 12 maja doszło do uszkodzenia drzew poprzez ich wycięcie i zbudowanie z ich konarów oraz pni toru rowerowego powodując straty na szkodę urzędu miasta powyżej 11 tys. zł – wyjaśnia kom. Joanna Banaszewska z mokotowskiej komendy.

Za decyzję o zniszczeniu toru osobiście odpowiada Jan Ozimek, wiceburmistrz, który przyjechał do stolicy w wieku 19 lat. Dla niego, były to zwykłe śmieci.

fot.radawarszawy.um.warszawa.pl/
fot.radawarszawy.um.warszawa.pl/

– Nie jest tak, że przy każdym nielegalnym naniesieniu jest potrzebna zgoda nadzoru budowlanego. W sensie prawnym to nie były żadne budowle. W gruncie rzeczy uprzątnęliśmy teren ze śmieci, a na to nie potrzeba zgody nadzoru budowlanego  – tłumaczy.

Z Janem Ozimkiem możecie skontaktować się mailowo pisząc na jan.ozimek@mokotow.waw.pl.

Tak tor wyglądał jeszcze dwa tygodnie temu.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również