UDOSTĘPNIJ

Polsat wygasił wyrazistą dziennikarkę – Agnieszkę Gozdyrę. Jako wyrazistemu pismakowi wypada mi napisać: Je suis Gozdyra. Wyciszono ją za skandalicznie skandaliczny odcinek programu „Skandaliści”, w którym wystąpił najsarkastyczniejszy z sarkastycznych, stary troll – Urban Jerzy. Postanowiłem subiektywnie wybrać najbardziej skandaliczną wypowiedź kłapouchego Mefistofelesa, która wybrzmiała w rzeczonym odcinku i myślę że był to moment, w którym stwierdził że popiera Komorowskiego. Skandal jest o tyle większy, że opinię tę podziela wielu idiotów, wg CBOSu jakieś 20 miliardów Polaków.

Określiłem Urbana Mefistofelesem, bo jak ten demon z Fausta, „wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro”. Słowem poparcie diabła nie jest zbyt dobrą rekomendacją Bula w oczach gawiedzi. Notabene Urban twierdzi, że gdy ktoś nazywa Ewę Kopacz Urbanem w spódnicy to on czuje się urażony, gdyż woli być zestawiany z talentami politycznymi, np. z Goebellsem.

Ale wrócimy jeszcze do wyrazistej Agnieszki. Stuknęli ją z anteny w momencie, gdy jej program zaczął bić rekordy oglądalności i miażdżyć konkurencyjne stacje informacyjne w tym samym paśmie. Kto ją utrącił? Ja tego nie wiem. Ale wrogów narobiła sobie tylu ilu Uma Thurman w Kill Billu. Tyle że złotowłosa Uma potem wyrżnęła ich wszystkich. Po latach, bo „zemsta najlepiej smakuje na zimno”. A komu śmierdziała złotowłosa wojowniczka z „Polsat News”? A episkopatowi, stacjom konkurencyjnym i ewentualnie zazdrosnym, zawistnym kolegom ze stacji własnej.

Nie znam się na robieniu telewizji, ale logika podpowiada mi, że autorów hitów nagradza się premiami, a nie sankcjonuje. Widać skandalistka Agnieszka zbytnio się wysforowała, podleciała zbyt wysoko słońca. My, osoby tworzące portal Pikio.pl też czasami za bardzo się wzbijamy i nasza witryna atakowana jest przez hakerów. Najczęściej po popularnych artykułach nieprzychylnych Komorowskiemu. Na szczęście nasz informatyk szybko rozprawia się ze śmieciami.

Uważam że po stokroć lepsza dla społeczeństwa jest przeinteligentna ironia sącząca się z ust Goebellsa Urbana, niż niski humor i rozrywka jaką są programy o celebrytach. Jakieś „Celebryty splasze”, „Tańce z gwiazdami” czy „Wieśniak szuka żony” itd. Ostatnio oglądam jak szalony, stary poczciwy serial „13 posterunek” i muszę przyznać, iż ironia wylewająca się z dialogów tej produkcji to arcydzieło w zestawieniu ze współczesnymi programami rozrywkowymi niskich lotów. Paradoksem jest, że za komuny ludzie nienawidzili Urbana bo był największym kłamcą PRLu, a w III RP nienawidzą go, mimo że dzisiaj mówi dokładnie to co myśli bez blagierstw.

W wolnych chwilach czytam wielkich mistrzów pióra, ulubionego Marka Hłasko, Stefana Kisielewskiego, czy Antoniego Słonimskiego, którzy przecież tworzyli za głębokiej komuny i w ich twórczości w przeróżnych anegdotkach publicystycznych pada nazwisko Jerzego Urbana i to pada pozytywnie. W tej chwili Urban, człowiek z ogromnym dorobkiem publicystycznym jest tylko nieszkodliwym ambsadorem ironii oraz sarkazmu które głosi na łamach swojego pisemka. Z całym szacunkiem dla Artura Zawiszy ale stawianie go jako kontrydyskutanta z Jerzym Urbanem, to tak jakby zestawiać petardę naprzeciw bomby atomowej, padawana przeciwko Vaderowi, czy Rona Weasleya przeciw Lordowi Voldemortowi. W takiej kombinacji Zawisza zawsze wyjdzie na zacietrzewionego oszołoma. Ale już zamienić Zawiszę na Korwin-Mikkego to dyskusja wzniosłaby się na magiczny poziom publicystyczny. Gdy w przypadku Zawiszy mieliśmy pogrom, to w przypadku Mikkego nikt by nie został nawet draśnięty, bo obaj panowie są zbyty wielkiej ogłady. Choć marzy mi się dyskusja w warunkach obecnych Urban vs Kisielewski, gdyby jeszcze żył…

Źródło obrazka: Youtube.com/Polsat News.

Polecam mój fanpejdż: Nie mijam się z prawdą