UDOSTĘPNIJ
źródło: chainimage.com, au.org

Ta sprawa potrafi zbulwersować nawet najspokojniejszego człowieka. Trudno bowiem mówić o sprawiedliwości, kiedy kobieta, która okazała serce maltretowanemu zwierzęciu, staje przed sądem i za swoje wzorowe zachowanie otrzymuje karę. Z taką niesprawiedliwością musiała zmierzyć się pewna gdańszczanka.

W 2015 roku pani Elżbieta podczas jednego ze spacerów znalazła psa przywiązanego do drzewa. Wystraszone i zmaltretowane zwierzę ktoś najwyraźniej pozostawił samo sobie, by skonało w męczarniach. Kobieta bez zawahania uwolniła psa z więzów i zabrała do weterynarza. Tam dowiedziała się, że pies spodziewa się potomstwa.

 – Nie wiedziałam, co mam robić. Zrobiłam więc zdjęcie pieska i rozwiesiłam ogłoszenia. Nikt nie zgłosił się po zwierzę, byłam przekonana, że ktoś po prostu się go pozbył. Postanowiłam przygarnąć tę psinkę. No bo co miałam zrobić? Było mi jej żal. Wyleczyłam, odchowałam szczenięta – relacjonuje kobieta.

Pani Elżbieta zapewniła więc psu nowy dom. Przez kolejne tygodnie coraz bardziej przywiązywała się do zwierzęcia, a to pokochało swoją nową panią. Suczka towarzyszyła jej nawet w pracy. Wspólne szczęście nie trwało jednak długo. Na początku maja 2016 roku do pracy pani Elżbiety przyszła policjantka, która podawała się za właścicielkę psa. Brutalnie wyrwała suczkę z rąk jej nowej pani i wyszła z nią. Gdańszczanka postanowiła wkroczyć na drogę sądową.

Tam czekała ją jednak niemiła niespodzianka. Przed sądem policjantka, Anna J., tłumaczyła, że pies jej uciekł, a ta bezskutecznie próbowała go szukać. Sędzia Aneta Arabas wzięła stronę policjantki, przyznała jej rację i postanowiła, że pies zostanie u niej. Pochwaliła, co prawda, panią Elżbietę, że ta zaopiekowała się psem, jednak… nałożyła na nią karę 1200 zł kosztów postępowania sądowego.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również