UDOSTĘPNIJ

W obliczu groźby uruchomienia art. 7 traktatu o Unii Europejskiej, PiS potrzebuje sojuszników. Aby zablokować potencjalne sankcje, jakie wspólnota może nałożyć na Polskę, wystarczy jeden kraj. Mogą nim być Węgry. Viktor Orban wypowiedział właśnie słowa, które pozwolą Jarosławowi Kaczyńskiemu spać spokojnie.

Węgierski premier wytacza ostre zarzuty przeciwko najwyższym urzędnikom Unii Europejskiej. Nazywa ich „inkwizycją” i staje w obronie Polski. Jego przemówienie w Baile Tusnad wywołało spore emocje w widzach emitującej wystąpienie, węgierskiej telewizji.

Węgry oczywiście kierują się własnymi interesami i właśnie z uwagi na własne interesy narodowe, wartości europejskie i polsko-węgierską przyjaźń musimy jasno powiedzieć, że nigdy nie powiedzie się prowadzona przeciw Polsce kampania inkwizycyjna, bo Węgry każdą możliwość prawną w Unii Europejskiej wykorzystają, by okazać solidarność z Polską – mówił Orban uczestnikom uniwersytetu letniego w Baile Tusnad w Rumunii.

Głównym, czarnym charakterem w narracji Orbana jest Frans Timmermans. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ocenił, że w Polsce istnieje systemowe zagrożenie dla praworządności. Dlatego też nie wyklucza podjęcia ostatecznego ruchu – uruchomienia art. 7. traktatu o UE.

Jak to zwykle bywa, gdy przywódcy, wielka elita polityczna, zwracają się przeciwko własnemu narodowi, potrzebni są inkwizytorzy, wszczynający postępowanie przeciwko tym, którzy wyrażają głos narodu.(…) Teraz główny inkwizytor nazywa się Timmermans – mówił Orban.

Premier Węgier ocenił, że teraz Komisja Europejska przeniosła swoją uwagę z jego kraju na Polskę.

Nie cieszy nas, że energia głównego inkwizytora nie zwraca się jednocześnie przeciw dwóm państwom i że teraz, zamiast nas, upatrzył sobie Polskę. Ale prawda jest taka, że w tej chwili głównym celem inkwizycji i przykładem rządów narodowych, które próbuje się osłabiać, niszczyć i łamać, jest Polska – grzmiał premier Węgier.

źródło: Interia

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również