UDOSTĘPNIJ

„The Economist” pisze, iż nieważne z kim politycznie oraz gospodarczo zwiąże się Ukraina, czy będzie to Rosja czy Unia Europejska – weźmie na siebie olbrzymi kłopot, gdyż sąsiad Polski jest na krawędzi bankructwa. Tygodnik w stałej rubryce „Charlemagne” nazywa Ukrainę krajem bez tradycji własnej państwowości, chronicznie skorumpowanym, dysfunkcyjnie zarządzanym i posiadającym pasożytniczą elitę. Ponoć dryfowanie prezydenta Janukowycza w stronę UE nie wynikało ze wspólnie wyznawanych wartości, a jedynie z pragnienia utrzymania się u władzy i osobistego wzbogacenia.

Nieważne jaką decyzję podejmie głowa ukraińskiego państwa, zapłaci za nią polityczną cenę. Czy wybierze układ stowarzyszeniowy z EU czy lansowaną przez Rosję Unię Celną, reperkusje będą dotkliwe. W pierwszym przypadku zostanie zmuszony, by otworzyć rynek, wprowadzić reformy i podporządkować się unijnym normom, co ugodzi w interesy rządzących elit i wystawi gospodarkę na konkurencję, do której ta nie jest zupełnie przygotowana. Z kolei druga opcja pozbawi go „tytułu” pana Ukrainy i przekształci jedynie w „menedżera”.

„Ani Rosja, ani Zachód nie są gotowe, by ratować Janukowycza tylko dlatego, że wybrał którąś ze stron kosztem drugiej” – podkreśla „The Economist”.

 

 

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDelegalizacja niemieckich nacjonalistów?
Następny artykułMieszkanie dla Młodych
Maciej Sobieski
Naczelny poganiacz kmiotów z polskiej sceny politycznej, biesiadnik i artysta

5 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ