UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia/Nick Parfjonov

Nie było członka brytyjskiej rodziny królewskiej, który dorównywałby popularnością Dianie Spencer. Życie księżnej nie było jednak usłane różami.

Mimo iż od śmierci Diany minęło już 20 lat, na światło dzienne wychodzą kolejne fakty z jej życia. W reedycji książki Andrew Mortona zawarte zostały wspomnienia księżnej, które zebrane razem tworzą obraz daleki od sielanki.

Diana Spencer przyznała, że bardzo kochała swojego męża. Długo wierzyła, że książę Karol odwzajemnia jej uczucia. Kiedy jednak dowiedziała się o jego romansie z Camillą, jej świat runął. Nie miała wówczas nikogo, komu mogłaby zwierzyć się ze swojego cierpienia.

 – Pobraliśmy się w środę. W poniedziałek mieliśmy ostatnią próbę przed ceremonią. Wtedy po raz pierwszy w świetle kamer uświadomiłam sobie wagę tego dnia. Dosłownie wypłakałam sobie oczy. Ciągle w głowie miałam Camillę.
Desperacko próbowałam znaleźć w sobie dojrzałość, ale nie miałam z kim o tym porozmawiać. Karol był bardzo zmęczony. Ja też. A to był nasz wielki dzień – zwierzyła się Diana.

Księżna długo walczyła z bulimią. Choroba powracała w stresujących sytuacjach.

 – W noc przed ślubem wysłał mi pierścionek i list o treści: „Jestem z ciebie bardzo dumny. Będę na ciebie czekał przy ołtarzu, a ty wejdź i powal wszystkich wzrokiem. Miałam wtedy napad bulimii. Jadłam wszystko, co wpadło mi w ręce. Rano byłam bardzo, bardzo spokojna, w ogóle się nie wyspałam – możemy przeczytać w książce Mortona.

Już w czasie ślubu Diana miała poczucie, że nie jest najważniejszą osobą w życiu księcia Karola. Ich relacja miała czysto fasadowy charakter. Postawa męża odbierała księżnej chęć do życia.

 – Na pierwszym miejscu zawsze była jego matka, nie ja. Najpierw pytał ją, czy ma ochotę na coś do picia, później babcię, na końcu mnie. W porządku, trzeba bylo mnie przed tym ostrzec. Zawsze wydawało mi się, że to żona jest na pierwszym miejscu – och, głupota! W październiku byłam w bardzo złym stanie. Chciałam podciąć sobie żyły – wyznała księżna Diana.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również