UDOSTĘPNIJ
Źródło: Pixabay, Wikimedia Commons

Była kandydatka na stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych Hillary Clinton pełniła wcześniej rolę Sekretarza Stanu USA. Jest to jedno z najwyższych stanowisk w amerykańskim rządzie. Jego zadania wiążą się z koniecznością dostępu do tajnych i ściśle tajnych dokumentów. To wielka odpowiedzialność i ogromne zagrożenie. Gdyby niektóre z tych dokumentów dostały się w niepowołane ręce – zagrażałoby to bezpieczeństwu narodowemu USA.

Najnowsze doniesienia medialne zza oceanu wskazują, że chociaż Clinton była sekretarzem stanu w latach 2009-2013, to także później miała dostęp do tajnych dokumentów. Zresztą – nie tylko ona, ale także 6-osobowa grupa jej współpracowników, nazywanych „asystentami badawczymi”. Na dodatek cały zespół postępował z dokumentami niezwykle nieostrożnie. Według senatora Chucka Grassley z Iowa, wiadomość o tym była ukrywana przez administrację Obamy.

Mimo licznych zaprzeczeń, w trakcie śledztwa prowadzonego przez FBI znaleziono na jej prywatnym serwerze 22 ściśle tajne maile. Okazało się, że zawierają na tyle delikatne wiadomości, że ich wypłynięcie groziłoby bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych.

Chris Farrell z organizacji „Judicial Watch” twierdzi, że taka niefrasobliwość, dopuszczanie do tego, żeby tak ważne informacje były tak swobodnie przekazywane i trafiały do osób z zewnątrz, jest nie do pomyślenia.

 – To jest tak niewyobrażalny zarzut, że Hillary Clinton, albo ktoś z jej współpracowników mógł mieć jakikolwiek dostęp do tajnych lub ściśle tajnych informacji. To się w głowie nie mieści – stwierdził.

Jego zdaniem, gdyby zdarzyło się coś takiego w jakiejkolwiek innej administracji, bez względu na departament, dostęp tego typu byłby natychmiast cofnięty, a wobec byłego sekretarza natychmiast wyciągnięto by konsekwencje. Z dotąd pojawiających się informacji wynika, że Hillary Clinton może nadal mieć dostęp do części dokumentów

Źródło: dennismichaellynch.com

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również