UDOSTĘPNIJ
źródło: bild.de

Zgodnie z informacją podaną przez agencję Reutera, Anis Amri, zamachowiec, który w poniedziałek w Berlinie doprowadził do śmierci 12 osób i ranił niemalże 50 kolejnych, nie żyje. Tunezyjczyka miała dopaść włoska policja.

Do śmierci Anisa Amriego, odpowiedzialnego za poniedziałkowy zamach w Berlinie mieli doprowadzić włoscy policjanci. Jak podają włoskie media, funkcjonariusze mieli zatrzymać Amriego do rutynowej kontroli na obrzeżach Mediolanu.

Poszukiwany listem gończym Amri nie dał jednak za wygraną. Mężczyzna, według relacji policjantów, krzyknął „Allah Akbar”, ranił jednego z funkcjonariuszy i zaczął uciekać. Wtedy drugi z policjantów celnym strzałem uśmiercił terrorystę.

Co ciekawe, już wcześniej włoskie portale informacyjne donosiły o obecności osoby odpowiadającej rysopisowi Amriego na północy kraju. Było to na kilkanaście godzin przed jego pojawieniem się pod Mediolanem.

Amri dał się już w przeszłości poznać włoskiej policji. Tunezyjczyk w 2011 roku przyjechał bowiem do ośrodka dla nieletnich na Sycylii. W placówce miał problemy ze względu na niszczenie mienia i dopuszczanie się innych czynów karalnych jak np. podkładanie w ośrodku ognia.

Kiedy uzyskał pełnoletniość, skazano go na 4 lat więzienia. Z celi wyszedł dopiero wiosną 2015 roku. Jednak w lipcu tego samego roku był już w Niemczech, gdzie ubiegał się o azyl. Amri posługiwał się przynajmniej 6 fałszywymi nazwiskami i 3 narodowościami.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również