UDOSTĘPNIJ

Telewizja TVN bije rekordy popularności, a jej programy ogląda coraz więcej telewidzów. Nie wszystko jednak, co dzieje się na planie, umieszcza się w wydanym materiale. Uczestnik jednego z hitowych programów zdradza szokujące kulisy jego powstania.

Niedawno zakończył się drugi sezon programu „Azja Express”. Jego uczestnicy muszą odbyć prawie że samodzielną podróż, po wybranym przez producentów regionie największego kontynentu świata. W tej edycji padło na Indie, drugi najbardziej zaludniony kraj na Ziemi.

ZOBACZ TAKŻE: Koszmar podczas Azja Express. Znana polska gwiazda o krok od ŚMIERCI

Opowiedzieć o swoich przeżyciach zdecydował się Staszek Karpiel-Bułecka. Pochodzący z Zakopanego muzyk i uczestnik programów rozrywkowych, wyznał, co widział podczas swojej podróży, jak ją przeżył oraz czego nie pokazuje telewizja.

Szokujące kulisy

Prostego telewidza nie interesuje, jak naprawdę wygląda miejsce, które odwiedzają uczestnicy „Azja Express”. Nie oznacza to jednak, że przybysze z Polski ich nie widzą. Z relacji Karpiel-Bułecki wyłania się obraz kraju silnie rozwarstwionego. Nie wszyscy potrafią patrzeć na to ze spokojem.

ZOBACZ TAKŻE: Na jaw wyszły kulisy reelekcji Tuska. Wiemy co zrobiła premier Szydło

– Przygoda życia to mało powiedziane. Trzeba było coś takiego przeżyć. Mógłbym długo opowiadać, pewnie nie starczyłoby nam czasu. Wiele rzeczy mnie zaskoczyło, przywiozłem też stamtąd sporo refleksji. Wspomniana już Sri Lanka była akurat ładna, ale Indie to kraj skrajności. Od bogactwa takiego, że złoto się drzwiami wylewa do syfu i ubóstwa. Przeszliśmy przez te brudne i biedne Indie, niektórzy się załamywali, były łzy – opowiada.

„Czy to jest ściema”

Wielu telewidzów zarzuca programowi nieautentyczność. Plotki te dementuje jednak sam jego uczestnik. Dodał jednak, że nie pokazano tego, co najbardziej zapadło mu w pamięć. Wszystko z powodu niedostatecznego czasu antenowego.

ZOBACZ TAKŻE: Tak manipulują nami telewizje! Ta sama wiadomość w wersji TVN i TVP

– Nie pokazano tego, co nam zostało w głowach najbardziej, bo nie ma na to czasu antenowego. Poza tym nie mieliśmy wpływu na to, jak to było szatkowane. Wytłumaczę to obrazowo: było 1600 godzin nagrań, z czego do telewizji trafił jeden procent. Każdy mnie zawsze pyta, czy to jest ściema […] Nie, to nie było ustawiane. Nie mieliśmy jedzenia, tylko wodę. Jeździli z nami natomiast operatorzy kamer. I to był problem, bo transport trzeba było załatwiać nie dla dwóch, tylko trzech osób. Ale zasada była prosta: nie macie ze sobą kamery, to nie ma was w programie. Byliśmy z kamerą po 15 godzin na dobę – wyznał Stanisław Karpiel-Bułecka.

źródło: on.interia.pl

Nie zgadniesz, skąd pochodzi rodzina Trumpa! 10 zaskakujących faktów z jego życia

Oto najlepsze filmy lat 90.! Który budzi w tobie najlepsze wspomnienia?

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również