UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / Mateusz Włodarczyk - www.wlodarczykfoto.pl

Donald Tusk nie ma najprawdopodobniej co liczyć na kolejną kadencję szefa Rady Europejskiej. Wiadomo już oficjalnie, że polskie władze nie popierają kandydatury Tuska na to stanowisko. Brak poparcia ze strony Polski dla polskiego polityka jest dość dużą przeszkodą.

Taką informację otrzymał już premier Malty, Joseph Muscat, który 30. listopada zjawił się w Polsce. Jest to bardzo ważne, gdyż to Malta od początku 2017 roku przejmie na kolejnych 6 miesięcy przewodnictwo w Unii Europejskiej. Wizyta Muscata w Polsce była częścią przygotowań do zmian na europejskich stanowiskach, jaką będzie musiała przeprowadzić Malta.

Chociaż zdanie Polski, co do Tuska się nie zmieni, szanse byłego premiera, choć małe, nie są całkowicie przekreślone. Na bardzo duże poparcie polski polityk może liczyć ze strony Niemiec. Berlin bardzo mocno optuje za jego kandydaturą.

Były premier ma o tyle komfortową sytuację, że podczas swej kandydatury nie narobił sobie w Unii wrogów. Stąd też prognoza, że wiele krajów będzie chciało, by tak spokojny szef Rady Europejskiej został na swoim stanowisku. Z kolei mogą znaleźć się też takie kraje, które będą chciały reelekcji Tuska, by ukarać PiS za zamieszanie wokół TK.

 – Nie można wprowadzić wobec Polski sankcji w ramach artykułu 7. Traktatu UE, to można polskiemu rządowi dać tego rodzaju prztyczek – skomentował sprawę wyboru Tuska jeden z europarlamentarzystów, który chce pozostać anonimowy.

Jedynie frakcja socjalistyczna w PE zapowiedziała, że jeśli straci swojego człowieka na stanowisku szefa Parlamentu, będzie przeciwna Tuskowi. Podkreśliła, że nie pozwoli, by trzy najważniejsze stanowiska w UE były piastowane przez chadeków.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również