UDOSTĘPNIJ
źródło: thunder.clutchpoints.com, wikimedia.org

Ojciec koszykarza Oklahoma City Thunder oficjalnie wyparł się swojego syna. Powodem tak drastycznego działania były… różnice w poglądach politycznych. Powodem rozłamu w rodzinie był zamach stanu, jaki miał miejsce w połowie lipca.

Ojciec 24-letniego koszykarza NBA, Enesa Kantera, wyrzekł się własnego syna. Wszystko za sprawą tego, że ojciec koszykarza opowiada się za prezydentem Turcji, Recepem Tayyipem Erdoganem, zaś jego syn, Enes, otwarcie popiera przebywającego w USA przywódcę Ruchu Gulena, Fethullaha Gulena. Lider ruchu jest zaś oskarżany przez prezydenta Turcji, Recepa Tayyipa Erdogana, o organizację zamachu stanu.

Mahmet Kanter, ojciec Enesa, wystosował nawet specjalny list, w którym mówi o tym, że przykro mu z powodu swojego dziecka. W dalszej części listu wyrzeka się własnego syna. Zaznacza jednak, że wiele razy ostrzegał 24-latka, przed popieraniem Gulena. Oświadczył, że gdyby wiedział, iż w jego rodzinie nastąpi taki rozłam „nigdy nie zawiózłby Enesa na obóz koszykarski”.

„Przepraszam wszystkich obywateli Turcji i naszego prezydenta za to, że mam takiego syna. To co wypisuje to kłopot dla mojej rodziny. Ostrzegłem go, że się go wyrzeknę, jeśli nie przestanie pisać takich rzeczy. Ale miał to gdzieś. Nie zabrałbym Enesa do USA na obóz koszykówki, gdzie został odkryty, gdybym wiedział do czego to doprowadzi” – oświadczył Mahmet Kanter.

Oprócz ojca Enesa, w sprawę włączyli się także inni członkowie rodziny. Bilal Kanter, kuzyn koszykarza z Oklahoma City, zażądał, by Enes zmienił nazwisko, bo „swoim zachowaniem przynosi hańbę całej rodzinie”.

Jednak nie tylko rodzina 24-latka ma do niego pretensje. Aktywne komentowanie sytuacji w Turcji przez Enesa spotyka się z ostrymi groźbami. Pod jego wpisami na Twitterze można znaleźć wiele komentarzy, w których popierający Erdogana ludzie grożą koszykarzowi śmiercią.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!

źródło: wp.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również