UDOSTĘPNIJ

Choć jeszcze niedawno Turcja była poważnie rozpatrywana jako kandydat do powiększenia Unii Europejskiej, to dziś nikt nie ma już wątpliwości, że kraj Erdogana trudno nazwać cywilizowanym. Po głośnym referendum państwo stało się autorytarne już nie tylko w wymiarze praktycznym ale i formalnym. Jakby tego było mało, Turcja otwarcie przyznaje się do współpracy z jedną z najgorszych, zbrodniczych organizacji – ISIS.

Tureckie władze stanęły po stronie Państwa Islamskiego. Wszystko po to, by osiągnąć jeden cel – zdobyć miasto Ar-Rakka. Turcy straszą nawet odwetem w wypadku nieprzerwania ataku przez wojska Syryjskich Sił Demokratycznych.

Niespodziewane stanowisko wyraził premier Turcji – Binali Yildirim. Jego zdaniem atak wojsk sojuszu na kontrolowane przez ISIS miasto może stanowić zagrożenie dla jego kraju.

Wrogość Tureckich władz wobec sojuszu, w którego część wchodzą także wojska USA, powodują Kurdowie, którzy również walczą w oddziałach Syryjskich Sił Demokratycznych. Wygląda na to, że Turcy obawiają się ich bardziej niż bojowników Państwa Islamskiego, więc ich głównym celem jest niedopuszczenie, by po pokonaniu ISIS Kurdowie przejęli władzę nad odbitym miastem

Podejmiemy w tej kwestii niezbędne kroki – skomentował kwestię ataku na Ar-Rakka Turecki premier.

Mimo gróźb tureckich władz nie zanosi się na to, by wojska sojuszu zrezygnowały z zamysłu odbicia nieformalnej stolicy ISIS. Od wtorku trwa ciągły szturm na miasto, w którego efekcie w jego wschodniej części zajęto już kilka budynków kontrolowanych do tej pory przez bojowników Państwa Islamskiego.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również