UDOSTĘPNIJ

Wszystko się kiedyś kończy. Nie ma chyba lepszego dnia w roku, by coś takiego powiedzieć niż 31 grudnia. Nieskończony bowiem jest ponoć tylko Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata pewien nie jestem, bo się nie znam, ale głupota ludzka, a zwłaszcza w kraju nadwiślańskim… Kończy się rok, skończyła się w miarę demokratyczna III RP, bo Komorowski skakał po krześle, które nawet nie było krzesłem, więc trzeba było wprowadzić kaczyzm. Logiczne. Dobrze, zostawmy to. Koniec roku to taki okres, w którym ludzie się dużo zastanawiają nad tym co było. Ja też się zastanawiałem i wyciągnąłem wnioski.

Kiedy w styczniu 2014 dołączyłem do redakcji Pikio.pl wiązałem z tym faktem ogromne nadzieje. Poniósł mnie entuzjazm redaktora naczelnego, który głęboko wierzył i nadal wierzy w możliwość stworzenia pluralistycznego, opiniotwórczego medium. I połowicznie to się udało, bo redakcja portalu jest pluralistyczna i założyciele bardzo o to dbają, by szala nie przechylała się ani za bardzo w lewo, ani w prawo. Byłem pod wrażeniem i wierzyłem, że słowo stanie się moim orężem, że argumentami w merytorycznej dyskusji każdy każdego może przekonać. No właśnie, redakcja, a co z czytelnikami?

Nikogo nie chcę obrazić ale duża cześć z Was nie zrozumiała i nie rozumie nadal co to znaczy że Pikio. pl jest portalem opiniotwórczym od prawicy do lewicy. Jak dziś pamiętam akcje cofania lajków naszemu portalowi kiedy na fanpage’u pojawiał się tekst przedstawiciela lewicy. Ba, nie tylko na fanpage’u ale w ogóle na stronie, zwłaszcza na początku. Te wyrzuty, pt „Myślałem że jesteście porządnym portalem, a wy takie lewactwo wrzucacie”. Kiedy już to się skończyło, lewicowe teksty zaczęły być albo ignorowane, albo obrzucane jadem. I nie chodzi o to że mnie to obraża. Żaden internetowy hejter który chojraczy przed monitorem bo wydaje mu się, że w Internecie jest anonimowy, nie jest w stanie mnie obrazić. Raczej przerażał mnie fakt, że w połowie drugiej dekady XXI wieku mogą istnieć ludzie ( i to w pokaźnej ilości), którzy najwyraźniej tęsknią za wiekiem XIX, no może początkiem XX. I to głównie ludzie młodzi, którzy zgodnie z logiką dziejów powinni świat pchać do przodu. Czytając jednak niektóre komentarze doszedłem do wniosku, że w porównaniu z ich autorami, nawet moja kochana 84-letnia babcia jest bardziej postępowa, a na pewno  ma dużo więcej empatii w sobie. Ilość nienawiści, jaka w polskiej Sieci wylewa się pod adresem lewicy, liberałów, gejów, Arabów, czarnoskórych, słabych, chorych, mniej zaradnych życiowo jest przerażająca. Zarzucanie lewicy, której istotą jest obrona słabych i wykluczonych chęci niszczenia świata, kultury, tradycji, polskości (sic!) jest żenujące. My świata nie niszczymy, my tylko zmieniamy go w bardziej sprawiedliwy. To był moment,  w którym zastanowiłem się, czy to, co tu robię ma jeszcze sens, bowiem okazało się, że ze świecą szukać tych, którzy mają otwarte umysły i chcieliby choć próbować zrozumieć moje stanowisko. W mojej pamięci na zawsze zapisze się czytelnik, który stwierdził, że „jak lewica to on nawet tego nie czyta” (czy musiał mnie o tym informować?) oraz inny który stwierdził, że samo bycie lewicą to już wstyd i „nienormalność”. Inni cytowali treść mojej stopki redakcyjnej i pytali, czy trzeba coś jeszcze dodawać, sugerując że kogoś kto określa się jako członek SLD, zwolennik nordyckiej lewicy, demokracji konsensualnej i pogłębienia integracji europejskiej nie można traktować poważnie. Co innego kogoś, kto uważa, że „zawsze się troszkę gwałci” – to jest człowiek godzien szacunku i uznania.

Schowałem jednak wątpliwości do kieszeni, bo akurat zbliżały się wybory. Postanowiłem wykorzystać możliwość jaką dało mi bycie członkiem redakcji Pikio. pl do tego, by przekonać jak najwięcej osób do zatrzymania za wszelką cenę faszyzującej prawicy, która pięła się do władzy. Naiwnie wierzyłem, że jak przypomnę ludziom, jak wyglądały rządy PiS w latach 2005-2007 to przekonam przynajmniej tych, którzy to przeczytają. Myliłem się i nie chodzi o to, że PiS i Andrzej Duda wygrali. Chodzi o reakcje na moje argumenty. Cóż za paradoks, drodzy prawicowcy, że pamiętacie i ciągle mówicie o 1956,1970, 1980 roku, ale historia najnowsza, bo raptem sprzed 10 lat Wam umknęła. No chyba że Polacy to jednak faktycznie w dużej części „naziole i katole”, ale mam nadzieję że nie.

Żeby nie wyszło, że nie widzę w sobie żadnej winy pragnę dodać, że nie ze wszystkich swoich tekstów jestem zadowolony. Niektóre naprawdę były słabe i dziś bym ich już nie opublikował. Czasem zbyt mocno dawałem się ponieść emocjom, ale to tylko dlatego, że jestem człowiekiem idei i naprawdę wierzę w to, co piszę.

Wobec powyższego, uznałem, że zadanie, jakie przed sobą postawiłem jako redaktor Pikio.pl się nie powiodło, a moje dłuższe publikowanie tutaj nie ma już sensu. Czas postawić przed sobą nowe wyzwania i poszukać dla siebie miejsca, w którym moje zdanie obchodzić będzie większą ilość ludzi 10 procentową mniejszość lewicy, która się tu udziela.

Dziękuję tym, którym podobały się moje teksty  – nie bójcie się, niedługo się spotkamy w innym miejscu. Na pewno mnie znajdziecie bez problemu. Dziękuję tym, którym się nie podobały, ale potrafili zachować klasę. Dziękuję redaktorowi naczelnemu Albertowi Wójcikowi, który mnie zaprosił do współpracy i umożliwił współtworzenie od podstaw pierwszego naprawdę pluralistycznego politycznie portalu w polskiej Sieci. Dziękuję kolegom z redakcji za współpracę i życzę sukcesów w dalszej pracy.

W dniu dzisiejszym kończę współpracę z portalem Pikio.pl, i życzę Wszystkim Wam, a także tym, których nie wymieniłem, Szczęśliwego i… lewackiego, Nowego Roku 2016.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również