UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org, pixabay.com

Kolejne potężne uderzenie w Kościół katolicki. Po skandalach związanych z pedofilią w Kościele i gejowskimi orgiami, Watykan znów jest w centrum uwagi. Wszystko przez aferę związaną z samym bratem papieża. Problem jest ogromny – mowa o ponad pół tysiącu zgwałconych dzieci należących do chóru, którego tradycja liczy ponad 1000 lat.

Jak donosi zajmujący się sprawą adwokat Ulrich Weber, w Ratyzbonie zgwałcono co najmniej 547 chłopców, którzy byli członkami chóry Domspatzen (Katedralne Wróbelki). Molestowanie było problemem zwłaszcza w przedszkolu i gimnazjum, które należały do chóru. Tam mali chłopcy byli zmuszani do seksualnych czynności z katechetami.

Największy szok wywołał fakt, że w sprawę zamieszany jest także dyrektor szkoły, brat papieża Benedykta XVI, Georg Ratzinger. Ten, zdaniem Webera, jest współwinny w sprawie gwałtów. Wszystko przez to, że choć doskonale wiedział o molestowaniu chłopców, „chował głowę w piach”. Także personel przedszkola i gimnazjum miał zachować „wysoką kulturę milczenia i przyzwalania”.

Adwokat, zajmujący się sprawą od 2015 roku, zbadał wszystkie przypadki gwałtów, które miały miejsce na przestrzeni lat 1945-1992. Wówczas przez chór i jego internat przewinęło się 2,1 tys. chłopców. Co czwarty był więc ofiarą gwałtu. Każdy z nich otrzyma od 5 do 20 tys. euro zadośćuczynienia. Wielu jednak odmawia przyjmowania pieniędzy. Mający dziś po 60-70 lat mężczyźni mówią, że po tak długim czasie życia z koszmarem nie da się załagodzić go nawet pieniędzmi.

Wiele z żyjących do dziś ofiar gwałtów dobrze pamięta, co działo się, kiedy byli mali. Jak wspominają dorośli dziś mężczyźni, chór nazywali między sobą „więzieniem”, „piekłem”, a nawet „obozem koncentracyjnym”. Wszyscy są zgodni, że czas, kiedy przebywali w Domspatzen to „najgorszy okres w ich życiu, naznaczony przez strach, przemoc i bezsilność”. Nie mają wątpliwości, że wypłynięcie afery na jaw zmieni Watykan na zawsze.

Zobacz również