UDOSTĘPNIJ
fot. YouTube/Prezydent.pl

Szanse Donalda Tuska na triumf w wyborach prezydenckich w 2020 roku zdają się maleć z miesiąca na miesiąc. Teraz okazało się, że były premier inwigilował prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Sprawa wyszła na jaw za pośrednictwem tajnych dokumentów ABW, do których dotarli dziennikarze Gazety Polskiej. Wynika z nich, że dane tragicznie zmarłego Prezydenta RP wprowadzono do Wiedzy Operacyjnej Centrum Antyterrorystycznego ABW 25 października 2008 roku.

Oznacza to, że od tego momentu głowa państwa polskiego mogła być poddawana wszelkim rodzajom inwigilacji, wliczając w to podsłuch. Podejrzewa się, że nieprzypadkowo dane wprowadzono w czasie konfliktu ówczesnego premiera z prezydentem, który dotyczył reprezentacji Polski na arenie Unii Europejskiej.

Chodziło o zebranie wszystkich informacji na jego temat ze służb po to, by później rząd i politycy PO mogli je wykorzystać w sporze z prezydentem, a zbliżał się kolejny szczyt w Brukseli, na który prezydent Kaczyński się wybierał. Warto, by te dokumenty zostały w całości ujawnione, a później porównać je do działań i wypowiedzi np. Janusza Palikota czy też innych ówczesnych polityków PO. Gwarantuję, że znajdzie się bardzo dużo wspólnych punktów – powiedział Gazecie Polskiej jeden z informatorów.

Dodaje on, że tłumaczenia sugerujące, że dane zostały wprowadzone w celu ochrony Prezydenta RP, są kuriozalne. Nie do tego służy wspomniany system.

Nie ma mowy o żadnym zabezpieczeniu antyterrorystycznym – żeby kogoś zabezpieczyć, nie trzeba gromadzić o nim wszystkich informacji, także tych najbardziej poufnych. A poza tym takie zabezpieczenie odbywa się za wiedzą osoby zabezpieczanej – dodaje informator.

Wśród zgromadzonych danych miały znaleźć się między innymi: poufne dane dotyczące prezydenta, raport gruziński, dane na temat jego brata Jarosława Kaczyńskiego i dane z prezydenckiego telefonu z łącznością niejawną. Informatorzy uważają, że ze względu na zabezpieczenie zebranych informacji nie jest możliwe, by akcja została przeprowadzona bez wiedzy polskiego premiera.

Świadczy o tym chociażby fakt, że trzeba się mocno postarać, by odszukać tę rejestrację i podłączone pod nią informacje. Powód jest prosty – jest ona zastrzeżona dla szefów ABW. Ale można udowodnić, że ona istnieje – są wydruki dokumentów i jest baza, w której się ona znajduje. Nie można jej tak po prostu wykasować, bo zawsze zostanie po niej ślad – zdradza informator.

Twitter
Twitter


źródło: newsweb.pl/Gazeta Polska

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również