UDOSTĘPNIJ
fot. Wikipedia/Adrian Grycuk

Obecnie nagrania ze znanej już, chyba wszystkim restauracji „Sowa i Przyjaciele” są niezwykle często wykorzystywanym narzędziem przez polityków Prawa i Sprawiedliwości. Nie omieszkali oni nawet nagrodzić jednego z inicjatorów głośnej afery.

Obecnie wiadomo, że za zamontowaniem podsłuchów w restauracji stał biznesmen Marek Falenta, który w 2016 roku został skazany na 2,5 roku więzienia. Co oczywiste nie działał jednak sam.

Media donoszą, że jeden z funkcjonariuszy, który brał udział w akcji, właśnie awansował na stanowisko szefa stołecznej delegatury. Komentatorzy nie mają złudzeń, że jest to nagroda właśnie za udział w aferze podsłuchowej.

Biznesmen przekazywał funkcjonariuszowi informacje, które sam poznawał dzięki podsłuchom podrzucanym przez kelnerów w restauracjach – relacjonuje anonimowo jeden z innych uczestników akcji.

Informacje, które przekazywał Falenta, trafiały do specjalnej komputerowej bazy danych o nazwie „System Meldunków Informacyjnych”, gromadzącej wszystkie zdobywane przez służbę informacje. Samemu Markowi Falencie nadano też kryptonim „Prefekt” i status „osoby informującej”.

To niższy status niż tajnego współpracownika, któremu regularnie płaci się za przekazywane wiadomości. Zarazem komuś o statusie TW sama służba bardziej ufa niż „osobie informującej – zdradza jeden z funkcjonariuszy CBA.

źródło: tvn24.pl

Ile aut ma Beata Kempa? Kto by pomyślał! Prześwietlamy sekrety majątkowe polityków

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również