UDOSTĘPNIJ

Władze supermarketów stawiają na lepsze płace. Kolejna sieć zdecydowała się na podniesienie pensji swoich pracowników. Tym razem chodzi o sieć Tesco, w której aktywnie działają związki zawodowe. 

To właśnie związki zawodowe wywierają presję na władzach supermarketów, które w końcu zgodziły się na podwyżki. Wciąż nie są to astronomiczne pieniądze, ale niewielu wie, iż to wyższe stawki niż te, na które mogą liczyć… prawnicy.

 W Tesco płace podniesiono w lipcu 2016 roku o 7 procent, teraz zażądano wzrostów na poziomie minimum 350 złotych. Serwis InnPoland wyliczył, że najniższe wynagrodzenie w markecie Tesco to 2295 złotych brutto, zaś w takich firmach jak Lidl czy Biedronka waha się od 2400 do 2800 złotych. Po dwóch latach mówimy o pensji na poziomie około 3250 złotych. Menedżer zarabia już od 4400 do 5000 złotych.

Jak z kolei wygląda sytuacja polskiego prawnika, który nie pracuje w zagranicznej korporacji? Średnia pensja netto to… 2410 złotych. Z tego wynika, że bezpieczniej zacząć pracę w markecie niż kancelarii prawnej, bo średnia płaca w zawodzie prawnika jest brutto niewiele wyższa niż osoby, która dopiero co siadła za kasą w sklepie i niższa od pracownika, który zdobył w sklepie podstawowe doświadczenie. Warto podkreślić, że wielu prawników ma jeszcze gorzej.

– Ale są i takie sytuacje, że ktoś zarabia o wiele mniej, albo nawet „jedzie na minusie”. Mówimy u ludziach, którzy skończyli studia, ukończyli aplikację, zdali egzamin i otworzyli kancelarię. Czyli mają pełne instrumenty do wykonywania zawodu adwokata – mówi dla Innpoland Przemysław Rosati, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Naczelnej Rady Adwokackiej.

Jak od zarobku prawnika odejmiemy koszty na reprezentacyjne ubrania, leasing sprzętu czy jakiekolwiek biuro do spotkań z klientami to faktycznie łatwo znaleźć się na minusie. Pracownik marketu nie musi się przejmować podobnymi kwestiami, więc nawet tutaj jest w lepszej sytuacji.

Dramat prawników wynika przede wszystkim z tego, że jest ich coraz więcej, co dodatkowo przekłada się na coraz mniej spraw urzędowych.

25 KOMENTARZY

  1. Jakim cudem porównano pensje brutto ze sklepów z pensjami netto prawników? Przecież to bez sensu, zwłaszcza że 2800 brutto to i tak gorzej niż 2400 netto.

    • no ten artykuł to jest już dziennikarski majstersztyk :)
      w następnym proponuję podać informację o bajecznie bogatych mieszkancach Wenezueli w stosunku do Polakow.
      albo ze w PRLu zarabialismy miliony, a dzis ledwo 2295 brutto..

  2. prawidłowo, praca prawnika jest wynagradzana ambicjonalnie, młody prawnik zarabia 2tys i do tego ma perspektywy rozwoju i budowania kariery, młody pracownik Lidla ma tylko perspektywe siedzenia na kasie a kariere może rozwinąć tylko do stanowiska kierownika sklepu, więc ma prawo do rekompensaty w formie wyższej wypłaty.

    • raczej nie chodzi o rozwój i kariery, bardziej o to ze prawnik nieudacznik zarobi kolo 2 tys.
      tyle że zawód prawnika jest zawodem zamkniętym jak nie masz „szerokich pleców „to zapomnij o tym że coś zarobisz lepiej

        • jakie 2 tys.?! Aplikant radcowski, adwokacki czy notarialny zapierdziela za 1500 zł na zleceniu, albo i za mniej na cały etat.

          • ale aplikant radcowski ma szanse mieć za 15 lat swoją kancelarię, a kasjer w lidlu ma szanse mieć za 15 kat garba

          • Ma szansę. Dobrze powiedziane! Stary jakieś 3/4 aplikantów będzie parobkami CAŁE ŻYCIE. Jasne, że nie za 1500 zł, ale chyba domyślasz się że ta robota cholernie obciąża mózg? Jeżeli całe życie zamiast w pewnym momencie zmienić się w managera będziesz siedzieć w aktach i tyrać na full obrotach to sorry, ale współczuję a nie zazdroszczę, choćbyś miał 10-15 tys. zł, a prawda taka, że będziesz mieć bliżej 5 tys. zł. Powiesz: ale sędzia i prokurator do emerytury siedzą w aktach i żyją. Znowu błąd – obrotny sędzia i prokurator zostaje w końcu przewodniczących, prezesem lub wiceprezesem i wtedy zostaje mu 1/3 spraw „zwykłego” sędziego, a reszta to zarządzanie wydziałem/sądem – podobnie prokurator w prokuraturze. Z pozostałych 1/4 aplikantów kolejne 3/4 będzie świadczyć usługi w kancelarii zlokalizowanej w swoim mieszkaniu z 1-2 aplikantami opłacanymi głodowymi pensjami, a 1/4 z 1/4 będzie mieć porządne kancelarie, gdzie będą spijać śmietankę. CZAS DOROSNĄĆ.

      • Pierd*lenie o szopenie, widać, że nie masz pojęcia o tym, co mówisz. Znam mnóstwo ludzi, którzy „plecy” zrobili sobie sami dzieżką pracą i teraz zarabiają całkiem niezłe pieniądze. W sądach, prokuraturach w mniejszych miastach faktycznie liczą się znajomości. Ale w większych już nikt nie patrzy na to kto kogo zna, bo w kancelariach liczą się kompetencje. Większym nie opłaca się trzymać słabych ludzi po znajomości, bo nie przynoszą zysku.

  3. Żale tych pseudo przyszłych prawników-oszustów robią na mnie mniej więcej takie wrażenie jak żale młodych lekarzy. I prawnicy i lekarze mają niczym nieuzasadnione wyższe mniemanie o sobie tylko z powodu kierunku studiów, który z różnymi efektami ukończyli… Chyba na studiach im się wmawia, że są „niezwykłą kastą ludzi” tak mocno, że w to uwierzyli.

    • Ale sprany i sfrustrowany łeb masz człowieku. Padłem jak to przeczytałem hehehehe ;D
      Zobaczymy jak ci się będzie dupsko palić bo ktoś cię pozwie o byle gówno albo będzie nolan brzuch tak, że będziesz wył z bólu. Albo jak będziesz chciał projekt domu. Wtedy będziesz szukał kogoś kto weźmie na siebie odpowiedzialność i będzie umiał to zrobic.
      Na tę trzy kierunki idą najzdolniejsi bo inni sobie nie radzą nawet w rekrutacji. Ryją po nocach a tylko dlatego, że mamy mentalnie komunę to wciąż ci ludzie mają żałosne wynagrodzenia.
      A co do lekarzy… Mój brat jest lekarzem. Podstawy ma 2800 + dyżury około 500zl za kilkanaście godzin. Jak w tygodniu ma dwa to go praktycznie nie ma w domu. Chłopak nie ma życia. Ciągle musi jeździć na obowiązkowe kursy i staże po całej polsce. Tak darmowe. Ale nikogo nie interesuje jak dojedzie ze Szczecina do Warszawy, lublina, krakowa, katowic czy łodzi. Gdzie będzie spał przez tydzień.
      Jedź sobie 5x w roku na drugi koniec Polski na tydzień z pensją w sumie około 4500. Kup obowiązkowe ubezpieczenie dla lekarzy (1000) opłać obowiązkowe składki (600/rok). A jak się dorobi beemki za 60tysi to mówią „pokaz lekarzu co masz w garazu” tak jakby mechanik samochodowy miał do tego prawo bo przeciez ciężko pracuje a w przypadku lekarza to była jakaś zbrodnia bo on tylko siedzi za biurkiem i co najwyzej leczy twoje nerki które zajechałeś bo nie miałeś bladego pojęcia że leki przeciwbólowe ryją nery. Jednym słowem to co napisałeś jest… Żałosne.

    • Wypowiem się tylko na temat lekarzy, bo tylko z tym zawodem mam do czynienia. Zarobki lekarzy są niewspółmierne do odpowiedzialności jaka na nich ciąży, a także do ryzyka, które podejmują każdego dnia (jeden błąd i cała ich kariera może odejść w niepamięć). Są zawody, gdzie zarabia się kilkakrotnie więcej z dużo mniejszą ilością stresu i poświęcanego czasu na ciągłe dokształcanie. Studia są jednymi z najtrudniejszych, jeżeli nie najtrudniejszymi.I wmawia się na nich całkowicie coś innego – że brak wiedzy może spowodować śmierć drugiego człowieka. Że niewielki błąd czy dekoncentracja może mieć tak poważne konsekwencje. I prawie każdy (bo wiadomo, że zdarzają się wyjątki), walczył by znaleźć się na tych studiach, a wcale nie widzi swojej „niezwykłości” o której mówisz, lecz swoje słabości i widzi jak trudne jest dążenie do tego wspaniałego i niezwykle potrzebnemu każdemu, nawet tobie, zawodu. Na każdym kroku spotyka wybitnych ludzi i zastanawia się co tam robi. I każdy ma gdzieś wyjątkowość tej „kasty”, liczy się wyłącznie ciężka praca, która w przyszłości pozwoli ratować ludzkie życia. Mówi się, że ludzie idą na medycynę dla pieniędzy, ale nie wyobrażam sobie jak człowiek bez powołania może przetrwać te 6 lat z myślą, że zanim zacznie zarabiać te wielkie pieniądze to minie kilkanaście albo nawet więcej lat. Dla pieniędzy idzie się na politechnikę ;) To tyle na temat bezsensownego komentarza pt. „Nie znam się, to się wypowiem”.

    • wszyscy macie rację. ale widzicie tylko siebie. a ważny jest i prawnik i lekarz i sprzedawca, i kierowca. i wszyscy inni. odpowiedzialność? lekarz może uśmiercić jednego pacjenta, prawnik uwali najwyżej kilku, kierowca może zabić kilkadziesiąt, a i sprzedawca ma szansę paru ubić. tak patrząc, to chyba tylko grabarz nikomu już krzywdy nie zrobi. a ponieważ brak wam szacunku dla innych profesji, to to wylewanie ‚bóli’ i żeby nie było, że nie wiem co mówię. jestem inżynierem, pracuje jako robotnik, mam pensje dyrektora

  4. W sklepie siedzi polak na kasie ale na magazynach w centrach dystrybucji Tesco i innych pracują Ukraińcy. Co z tego że dadzą paru osobom więcej niż prawników jak podatków w Polsce nie płacą i do tego zatrudniają Ukraińców. Nic pożytecznego dla nas z tego nie ma. Nasuwa się pytanie do polityków czy są aż takimi idiotami żeby doprowadzić do takiej szkody dla polski czy biorą łapówki za takie gnojenie polski.

  5. Tak właśnie działa wolny rynek. Tam gdzie jest zapotrzebowanie na pracownika i trudniej go zdobyć, tam się więcej płaci, a tam gdzie na jedno stanowisko jest multum chętnych, to można sobie przebierać w kandydatach i wybrzydzać. To jest efekt tego wpajania młodzieży, że tylko studia i wyższe wykształcenie daje dobrą i lekką pracę. Wszyscy pokończyli studia, wszyscy by chcieli opiardywać stołki, a robić nie ma komu. Świat nie składa się tylko z zawodów biurowych i dlatego w zawodach fizycznych zarobki rosną, a w tych biurowych na odwrót. Przebranżujcie, skończcie jakąś dobrą zawodówkę i też będziecie dobrze zarabiać, z dobrym zawodem nawet więcej jak w tym Tesco. ;)

  6. jest prosty sposób: wystarczy, że prawnicy podniosą swoje ceny. wtedy będzie, co prawda, mniej klientów, ale jakie zaje.. iste perspektywy!. a na serio to prawnik może iść robić do biedry, ale gimbus z lidla już nie przekwalifikuje się na prawnika

  7. Dajcie mi ta biedronke co po dwóch latach jest ponad 3000 brutto! Najpierw sprawdźcie ile kasjer zarabia a potem wypisujcie głupoty.

  8. Trochę się uśmiechnąłem, jak czytałem ten ‚artykuł’ i komentarze. Jestem prawnikiem i muszę się zgodzić, że to straszna bieda na starcie, jeśli pracuje się w małej kancelarii. Zwyczajnie nic nie potrafi i ile takiej osobie może zapłacić ktoś prowadzący indywidualną praktykę? Artykuł dotyczy sytuacji osób, które ‚nie pracują dla zagranicznej korporacji’, czyli robią za grosze w małych kancelariach, gdzie jest 1 adwokat i jakoś przędą. Problem polega na tym, że tak nie wygląda rynek usług prawniczych w Polsce. To tak jakbym opisał sytuację lekarzy na podstawie stawek 3,50 zł za badanie patomorfologiczne. Zwyczajny absurd i autor nie powinien się zajmować dziennikarstwem, bo to nie ma nic z tym wspólnego. Przedstawię może jak wygląda ścieżka kariery osoby, której się chce coś osiągać w zawodzie prawnika. Dodam jeszcze, że jeśli czyimś najwyższym osiągnięciem jest uzyskanie 60% na maturze z historii i ukończenie zaocznie prawa, to też nie ma się co dziwić, że szczytem kariery będzie praca jako referent w administracji publicznej. Pracę zacząłem już na studiach za przysłowiową ‚czekoladę’, zmieniałem często miejsca pracy, żeby spojrzeć na zawód z innych perspektyw i wybrać to, co mnie interesuje. Byłem też kilka razy na zagranicznym stażu w wakacje, kiedy to inni balowali w Mielnie. Po studiach była aplikacja radcowska, na której to zainteresowałem się już na poważnie biznesem. Moje zarobki od ‚czekolady’ przechodziły przez minimalną krajową, tysiąc funtów, dwa tysiące euro i naście tysięcy złotych, a to jeszcze nie jest szczyt możliwości. Żaden świeżak po studiach, czy to prawnik, czy lekarz, nie zarabia, bo w tych zawodach pieniądze przychodzą z czasem. Równie dobrze można napisać artykuł wyśmiewający młodego lekarza, który ma podstawy niecałe 1500 zł + 300 za dyżury i domu nie widzi. Nie rozumiem tego, dlaczego w Polsce tak strasznie nienawidzi się ludzi wykształconych i chcących coś osiągnąć, a podnosi się na piedestał klasę robotniczą. Chciałbym zapytać, co też ten artykuł ma na celu pokazać, ale autor tej dziennikarskiej kupy nawet nie raczył się podpisać imieniem i nazwiskiem

ZOSTAW ODPOWIEDŹ