UDOSTĘPNIJ
fot. twitter / wikimedia

Na światło dziennie wychodzą nowe fakty w sprawie wczorajszego wypadku premier Beaty Szydło. Z relacji niektórych świadków wynika, że odpowiedzialność ponoszą kierujący rządowymi. Z kolei byli funkcjonariusze BOR przekonują, że złamano procedury co doprowadziło do takiego obrotu spraw.

Mimo, że zarówno według prokuratury jak i ministerstwa spraw wewnętrznych, odpowiedzialność za wczorajszy wypadek z udziałem rządowych limuzyn ponosi 21-letni kierowca fiata seicento (kolumna rządowych pojazdów miała być prawidłowo oznaczona tj. włączone sygnały świetlne i dźwiękowe) to na światło dzienne wychodzą relacje świadków. Wątpliwości narastają również po opiniach doświadczonych byłych funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.

ZOBACZ TAKŻE – Rzecznik rządu poinformował o aktualnym stanie zdrowia premier Szydło

Wątpliwości w sprawie odpowiedzialności za wczorajszy wypadek rosną między innymi po tym jak w sieci pojawiła się relacja jednego z naocznych świadków wydarzeń.

 – Jestem z Oświęcimia. Kolumna jechała bez właściwego oznakowania – nie wydawali sygnałów dźwiękowych więc nie byli uprzywilejowani. Wyprzedzali chłopaka na skrzyżowaniu. Myślę, że winę za zdarzenie kierowca prowadzącej limuzyny, miał włączyć sygnał dźwiękowy a nie włączył. Zmylił chłopaka, który prowadził seicento i mamy wypadek – relacjonuje jeden z świadków kolizji.

ZOBACZ TAKŻE – Wiemy co się stało z kierowcą, który uderzył w samochód premier Szydło

Także opinie byłych funkcjonariuszy BOR i ekspertów ds. bezpieczeństwa sprawiają, że prowadzący rządowe limuzyny kierowcy nie zachowali się odpowiednio.

 – Myślę, że specjaliści z Biura Ochrony Rządu potwierdzą to, że gdzieś w pewnym momencie procedury zawiodły. Coś jest nie tak – stwierdził były żołnierz GROM-u ppłk. Krzysztof Przepiórka w rozmowie z mediami.

 – Jakiś błąd popełnił także kierowca głównego auta […] to był manewr typowego kierowcy, zwykłego użytkownika drogi – powiedział z kolei były funkcjonariusz BOR, dr Jarosław Kaczyński dodając, że w takiej sytuacji obowiązkiem prowadzącego rządową limuzynę było „zepchnięcie” seicento a nie skręcanie 3-tonowym pojazdem na najprawdopodobniej śliskiej nawierzchni.

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również