UDOSTĘPNIJ

Kiedy w 1949 roku założono NATO, głównym celem organizacji była wzajemna obrona państw członkowskich przed ZSRR. Związek Radziecki upadł, a NATO dalej istnieje – jeszcze. Napisać bowiem, że sytuacja wewnątrz sojuszu jest napięta, to jak nie napisać nic. 

Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego jest obecnie na skraju załamania. Wszystko przez szereg problemów wyniszczających sojusz od środka. Większość z nich obraca się wokół dwóch osób – Donalda Trumpa oraz Recepa Erdogana.

Erdogan wdał się w naprawdę poważny spór z Angelą Merkel, którego efekty widać także w sferze militarnej. Decyzją niemieckiego rządu, 260 osób, myśliwce „Tornado” oraz latająca cysterna zostaną przeniesione do bazy wojskowej Al-Azrak w Jordanii, nieopodal granicy z Syrią. Operacja przenosin potrwa około 2 miesiące. W tym czasie niemieckie zaangażowanie w operację wymierzoną w Państwo Islamskie zostanie wstrzymane.

O kryzysie w NATO, jeszcze przed objęciem urzędu dużo mówił także sam Donald Trump. Jego zdaniem sytuacja, w której większość państw członkowskich nie wywiązuje się z finansowych zobowiązań wobec sojuszu jest skandaliczna i jeżeli nic się nie zmieni, to USA ograniczy swoje zaangażowanie.

Dwa powyższe problemy są jednak niczym, kiedy przyjrzymy się sytuacji, jaka kształtuje się obecnie pomiędzy dwoma najsilniejszymi graczami NATO. Wszystko za sprawą arabskiego kryzysu dyplomatycznego. Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn oraz Arabia Saudyjska zdecydowały się na zerwanie stosunków dyplomatycznych z Katarem. Powodem ma być wspieranie terroryzmu przez ten kraj.

Nienawidzący radykalnych islamskich terrorystów Donald Trump postanowił zdecydowanie opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu. Trump stwierdził, że Katar intensywnie wspiera terrorystów i zażądał natychmiastowej zmiany postawy przez ten kraj.

Po drugiej stronie barykady natychmiast znalazł się Recep Erdogan. Turecki dyktator zapowiedział, że będzie… wspierał Katarczyków na wszystkie możliwe sposoby i nazwał ich „braćmi”.

Nic zresztą dziwnego, w końcu sama Turcja też wspiera terrorystów z ISIS w walce o miasto Ar-Rakka. Co więcej, tureckie władze zażądały także zaprzestania militarnych działań od sojuszu anty-ISIS, którego jednym z głównych członków są Stany Zjednoczone.

Kiedy mowa o arabskim konflikcie i turecko-amerykańskim sporze, nie można zapominać, że w grę wchodzi nie tylko wspieranie terroryzmu, aspekty moralne czy dyplomatyczne. Mowa o miliardach dolarów i gigantycznych ilościach arabskiej ropy. Jeśli coś może zatrząść każdym sojuszem tego świata, to są to właśnie ogromne pieniądze.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również