UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / flickr

Ujawnione przez „Rzeczpospolitą” dowody mogą okazać się ostatecznymi dla lidera Komitetu Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego. Właśnie okazało się, że mimo wpadki jaką zaliczył z fakturami, dalej okłamywał swoich zwolenników.

Na początku roku do mediów wyciekły faktury, według których do prywatnej firmy zarejestrowanej na żonę Kijowskiego z kasy KOD (pieniądze zebrane na zbiórkach) wypłynęło w sumie 120 tysięcy złotych. Później wyciekły kolejne, z których mogliśmy się dowiedzieć, że Kijowski podczas wycieczki do Francji za pieniądze ze zbiórek kupił sobie drogie perfumy i ubrania.

ZOBACZ TAKŻE – Francuski wyciek dobija Kijowskich. Luksusowe perfumy i paryskie ciuszki za kasę KOD

Lider Komitetu Obrony Demokracji próbował się bronić twierdząc, że część z wyprowadzonych z organizacji 120 tysięcy zwrócił.

Jak się jednak okazuje, to nieprawda. Jak ujawniła „Rzeczpospolita”, firma Kijowskiego miała we wrześniu i październiku ubiegłego roku wystawić KOD faktury na ponad 30 tysięcy złotych.

Gazeta sprawdziła czy Kijowski rzeczywiście je zwrócił i okazało się, że taka kwota ze strony lidera KOD nigdy nie została wpłacona na konto organizacji. Informacje podane przez „Rzeczpospolitą” potwierdza w oświadczeniu Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD. Opozycjonista napisał wprost, że „wbrew zapewnieniom Kijowskiego – pieniądze nie trafiły na rachunek bankowy Stowarzyszenia„.

Gdyby tego było jeszcze mało to okazało się, że Kijowski nie zamierzał poprzestać na 120 tysiącach. W grudniu ubiegłego roku, czyli tuż przed wybuchem afery fakturowej, Kijowski chciał wyprowadzić kolejne pieniądze z kasy KOD – tym razem jednak zrealizowanie faktury zablokował zarząd organizacji.

Sam Mateusz Kijowski zapadł się pod ziemię i unika dziennikarzy. Wszelkie próby kontaktu kończą się odesłaniem do prawnika.

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również