UDOSTĘPNIJ
fot. youtube

Zarówno rząd jak i prezydent Duda zapowiedzieli wolę wzajemnej współpracy. Na ile to są prawdziwe zamiary, a na ile gra pozorów?

Jako dowód dobrej woli premier Kopacz podjęła niemal próbę wymuszenia na prezydencie zwołania Rady Gabinetowej. Jak możemy przeczytać na stronie prezydent.pl: „Radę tę tworzy Rada Ministrów obradująca pod przewodnictwem Prezydenta. Decyzję o zwołaniu Rady Gabinetowej podejmuje wyłącznie Prezydent, gdy uzna, że jakaś konkretna sprawa (lub sprawy) jest na tyle istotna, że stanowi „sprawę szczególnej wagi”. Stanowiska przedstawiane w toku Rady Gabinetowej i dokonywane uzgodnienia nie mają charakteru prawnie wiążącego, lecz niosą w sobie istotny walor polityczny. Tym sposobem Prezydent może zwracać uwagę Rady Ministrów na ważne problemy i domagać się informacji co do zamiarów lub działań Rządu w tych obszarach. Może też ustalać z Radą Ministrów wspólną strategię w określonych kwestiach”.

Osobiście uważam, że prezydent powinien zwoływać Radę Gabinetową jak najczęściej. Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego, ale zadowoliłbym się systemem „półprezydenckim”, jaki jest np. we Francji, gdzie prezydent jest jakby „superpremierem” (czy „nadpremierem”) i zazwyczaj to on przewodniczy posiedzeniom rządu, a wtedy premier nie ma nic do gadania. Aczkolwiek nie zauważyłem jakiejś konkretnej sprawy szczególnej wagi, jaką uzasadniałaby pani premier sugestie w stosunku do prezydenta w kwestii zwołania Rady Gabinetowej. Bo jeżeli chodzi o kurtuazyjne spotkanie to można je zorganizować bez potrzeby wykorzystywania do tego tej instytucji. Chociaż z drugiej strony jakiś ważny powód prezydent zawsze by znalazł, np. kwestię współpracy rządu z prezydentem w zakresie projektu 500 zł na dziecko.

Prezydent Duda już zresztą o potrzebie współpracy nad tym projektem powiedział. Został po tym zaatakowany twierdzeniami, że wycofuje się z obietnic. A przecież każdy, kto zna choćby same podstawy polskiego ustroju wie, że to rząd i sejm są od procedowania takich projektów – prezydent może co najwyżej animować dyskusję w tej sprawie, czy zgłaszać projekt ustawy. To od sejmu i rządu będzie zależeć jej ostateczny kształt.

No, a nad zmianą kształtu tego pomysłu można by było się zastanowić. Bo ja bym wolał, żeby państwo tych 500 zł po prostu rodzinom nie odbierało (w podatkach, itp.), a nie łaskawie dawało. Nie byłoby to rezygnacją z obietnicy, bo ludzie tak czy siak by mieli więcej pieniędzy w portfelu, a i wydaje się, że byłoby przy tym mniej papierkowej roboty (bo jak się daje z budżetu 500 zł to trzeba najpierw komuś zabrać, a następnie przekazać komuś innemu, a tak to wystarczy nie zabrać).

Na koniec muszę podkreślić – jeśli rząd rzeczywiście chce współpracować z prezydentem to nie może go na każdym kroku atakować. Może to być „szorstka przyjaźń”, jak na linii Miller-Kwaśniewski, ale na pewno nie sytuacja, że co prezydent nie zrobi, jest rzez koalicję rządową (szczególnie PO) krytykowany.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPILNE: Atak w sklepie IKEA w Szwecji, są ofiary
Następny artykułPolskę spowije mrok? Sztab kryzysowy w Warszawie
Paweł Kubala

Student politologii na WSKSiM w Toruniu. Parafrazując powiedzenie Sługi Bożego Roberta Schumana – Polak z urodzenia, katolik z wyboru. Aktywnie wspierający działalność Obywatelskiego Ruchu Promocji Naprotechnologii, Fundacji Pro-Prawo do Życia oraz Prawicy Rzeczypospolitej.

Zobacz również