UDOSTĘPNIJ
foto: youtube.com

Ułożyłem pewną teorię, która wyjaśnia dlaczego Janusz Korwin-Mikke i jego partia nie wygrywa wyborów. Przez kilka tygodni już sondaże pokazywały poparcie dochodzące do 10%, a lider Nowej Prawicy nie powiedział niczego, co w oczach wyborców by go zdyskredytowało. Sądziłem, że moja teoria jest do rzyci. Jednak wyszło jak zwykle – lider KNP wyrzucił z siebie kilka słów za dużo.

Co się wydarzyło w programie Kropka nad „i” oraz co lider eurosceptycznej partii powiedział, przytaczać nie będę, bo chyba wszyscy już to wiedzą. I nie zamierzam udowadniać, że pan Janusz Korwin-Mikke uważa, że gwałt jest dobry, czy coś takiego, bo takie stwierdzenie uwłaczałoby inteligencji przeciętnego myślącego człowieka. Jest jednak coś, czego zwolennicy KNP albo nie doceniają, albo nie dostrzegają lub o czym po prostu nie wspominają – media.

Jeśli ktokolwiek sądzi, że media pozwolą na wejście gdziekolwiek do władzy eurosceptyków, to pozostaje mi pogratulować głupoty i naiwności. Występując w demokracji powszechnej przeciwko jakiemukolwiek panującemu układowi, trzeba wykazywać się dyplomacją i zręcznością polityczną, której szefowi Nowej Prawicy najwyraźniej brakuje. I tłumaczenia nic tutaj nie dadzą – rozsądni i tak wiedzą, co Korwin-Mikke powiedział i wielkiego problemu z tego nie zrobią. Ale – jak sam Janusz Korwin-Mikke nieraz podkreślał – większość jest głupia. I to ta większość ogląda telewizję, wiedzę o wydarzeniach czerpie tylko z mainstreamowych mediów i to oni pójdą na wybory.

Odpowiedzcie sobie, drodzy sympatycy oraz członkowie KNP – czy sądzicie, że media nie przekręcą wypowiedzi i nie przedstawią wystarczająco zmanipulowanego materiału na temat sytuacji w programie Moniki Olejnik tak, aby zrazić tłumy do Waszego lidera? Czy sądzicie, że – kolokwialnie mówiąc – palnięcie durnoty na kilka dni przed wyborami obejdzie się bez konsekwencji?

Nasuwa się pytanie – czy Janusz Kowin-Mikke po prostu dał się ponieść emocjom? Czy może było to świadome działanie? Nie mam pojęcia, jak było, dlatego nie będę nawet niczego sugerował w kwestii odpowiedzi. Mam nadzieję, że KNP mimo wszystko wejdzie do Parlamentu Europejskiego, chociażby na minimalnym progu wyborczym. Jeśli jednak się nie uda, to przyczyną porażki będzie właśnie ta jedna, feralna wizyta w programie i brak powściągliwości języka lidera Nowej Prawicy, który pozwolił się wyprowadzić jak dziecko na kwestie prywatne.