UDOSTĘPNIJ
fot. BBC

Prezydent Filipin w bardzo mocnych słowach odniósł się do wczorajszych wydarzeń w Marawi, gdzie z rąk rebeliantów Państwa Islamskiego zginęło co najmniej 3 żołnierzy.

Filipińska armia przeprowadzała we wtorek akcję pojmania Isnilona Hapilona, przywódcy ugrupowania Abu Sajaf. Napotkała opór ze strony rebeliantów Państwa Islamskiego. W wyniku strzelaniny zginęło co najmniej 3 żołnierzy a 12 zostało rannych.

Abu Sajaf złożyło przysięgę wierności Państwu Islamskiemu. Dowodzona przez Isnilona Hapilona grupa spędza sens z oczu filipińskich władz od lat 70 XX wieku. Po wczorajszej wymianie ognia w Malawi prezydent kraju wydał bardzo mocne oświadczenie.

Złożyłem przysięgę przed Bogiem i ludźmi, że będę bronił tego kraju. Jeżeli uważam, że powinniście zdechnąć to zdechniecie – powiedział prezydent Filipin.

Duterte nazywany jest „Donaldem Trumpem Wschodu”. Znany jest z ciętego języka – zdarzyło mu się nazwać papieża „skurwysynem” i śmiać się ze zgwałconej i zamordowanej Australijki. Oskarżany jest również o odpowiedzialność za funkcjonowanie filipińskich „Szwadronów śmierci”.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również