UDOSTĘPNIJ

W ostatnich dniach głośny stał się temat bezstronności mediów w Polsce. Wszystko za sprawą listu szefa koncernu medialnego Ringier Axel Springer, w którym przekazywał pracownikom sposób, w jaki mają podawać widzom informacje.

– W nadchodzącym czasie na autostradzie unijnej integracji pojawia się nie tylko pas szybkiego i wolnego ruchu, ale też parking. I to jest właśnie moment, gdy do gry włączają się wolne media, takie jak my. Nigdy nie zapominajmy o podstawowych wartościach, jakie reprezentujemy: opowiadamy się za wolnością, rządami prawa, demokracją i ZJEDNOCZONĄ EUROPĄ. Pamiętajmy, że większość naszych czytelników i użytkowników należy do tej miażdżącej większości, która popiera członkostwo Polski w UE. Podpowiedzmy im, co zrobić, żeby pozostać na pasie szybkiego ruchu i nie skończyć na parkingu – pisał Mark Dekan.

Jego list wzbudził prawdziwe oburzenie i rozpoczął dyskusję na temat tego od kogo zależne są współczesne media. Aby porozmawiać o roli zagranicznego kapitału w polskiej prasie i telewizji do TVP zaproszono Bartosza Węglarczyka.

Panowie z TVP najprawdopodobniej liczyli, że razem z Węglarczykiem będą mogli ponarzekać na antenie na kontrolowane przez Niemców media. Rzeczywistość okazała się jednak przerażająca – przynajmniej dla nich.

W ciągu dwóch minut Bartosz Węglarczyk wdeptał dziennikarzy TVP w ziemię. Przy użyciu konkretnych cytatów, faktów i logicznych argumentów sprawił, że po prostu ich zamurowało.  Pracownicy Telewizji Publicznej nie starali się nawet przerywać czy kontrować wywodu Węglarczyka, a wszystkie ich wątpliwości rozwiewał bez problemu.

Zobacz również