UDOSTĘPNIJ
fot. videosejm.pl/wikipedia

Oglądając relacje z posiedzeń polskiego Sejmu, wiele osób stwierdziłaby zapewne, że wśród posłów znalazłby się niejeden „dziwoląg”. Wilkołaka jednak nikt by się nie spodziewał.

Mimo to posłanka Kinga Gajewska-Płochocka przekonuje, że w trakcie swojego wystąpienia słyszała szczekanie. Jej zdaniem dobiegało ono z ust posła Dominika Tarczyńskiego.

Panie pośle, pan nie szczeka, bo o pana prawa też będę musiała walczyć – zwróciła się do członka obozu rządzącego posłanka Platformy Obywatelskiej w trakcie swojego wystąpienia.

Znany z ciętego języka poseł zaprzecza jednak jakoby miał on w ten sposób zachowywać się w trakcie trwania posiedzenia. Zapowiada w związku z tym, że podejmie starania o ukaranie Kingi Gajewskiej-Płochockiej za tego typu oszczerstwa.

To kłamstwo. Będzie złożony wniosek do Komisji Etyki. Życzę sobie nagrania od posłanki, która twierdzi, że takie idiotyczne zdarzenie miało miejsce./em> – ostrzega Dominik Tarczyński.

Mimo tego, że poseł nie przyznaje się do szczekania, cała sprawa już odbiła się szerokim echem w internecie. Użytkownicy sieci prześcigają się w nadawaniu pseudonimów „wyszczekanemu” posłowi.

Kiedyś w internecie rządził pies-pająk, teraz przyszedł czas psa-posła – zadrwił jeden z internautów.

źródło: wiadomosci.wp.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również