UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia

Trudno nie odnieść wrażenia, że największą ofiarą prezydenckiego weta będzie Zbigniew Ziobro. To również on był głównym celem krytyki Prezydenta RP w czasie wczorajszego oświadczenia.

Chcę powiedzieć jasno i wyraźnie: nie ma u nas tradycji, żeby prokurator generalny w jakikolwiek sposób mógł ingerować w pracę, w funkcjonowanie Sądu Najwyższego jako instytucji. Nie wspomnę już o sędziach. I zgadzam się ze wszystkimi tymi, którzy twierdzą, że tak być nie powinno. I że nie wolno do tego dopuścić – grzmiał w czasie oświadczenia prezydent Andrzej Duda.

Zdaniem wielu ekspertów wczoraj byliśmy świadkami początku wojny o przejęcie władzy po Jarosławie Kaczyńskim. To właśnie, dlatego prezydent nie chce dopuścić do zwiększania uprawnień Ziobry.

Wyraźnie widać, że to jest oferta wysłana do Kaczyńskiego. Oferta brzmi: „opłaca ci się współpraca ze mną, a nie z Ziobrą. To nie jest przeciwko tobie, to jest oferta przeciwko Ziobrze, z którym przecież i ty, prezesie, masz rachunki” – zauważa były polityk Prawa i Sprawiedliwości, Marek Migalski.

Przypomina również, że Andrzej Duda rozpoczynał swoją karierę w Prawie i Sprawiedliwości właśnie u boku Zbigniewa Ziobry. Ten fakt daje szerszy wymiar konfliktowi, który wczoraj ujrzał światło dzienne.

Przecież Duda był niegdyś ziobrystą. Do 2011 roku, kiedy nastąpiła fronda „Solidarnej Polski”, był uważany za człowieka bardzo bliskiego Ziobrze. Ten z kolei patronował jego karierze politycznej. Wówczas „zdradził”, przynajmniej z punktu widzenia Ziobry. Myślę, że ot pozostała zadra między oboma politykami. Bo to przecież Ziobro miał być „delfinem”, dziedzicem królestwa, które miał mu zostawić Jarosław Kaczyński – dodaje Marek Migalski.

źródło: weekend.gazeta.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również