UDOSTĘPNIJ

Nie od dziś wiadomo, że menu w polskich szpitalach jest często na wręcz katastrofalnym poziomie. Pacjenci skarżą się, że porcje są małe, niezróżnicowane i złożone z kiepskiej jakości produktów. A jak to wygląda w przypadku polityków? W przypadku Beaty Szydło, zaskoczenie. Nie były to żadne wykwintne frykasy, choć nadal lepsze dania niż dla pacjentów innych szpitali. Jak się jednak okazuje, premier Szydło nie chciała specjalnego traktowania. 

Premier Szydło po wypadku w Oświęcimiu trafiła do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. W tej placówce poziom kuchni jest nieco wyższy niż w innych polskich szpitalach co widać na talerzu pani premier. Dziennikarze „Faktu” zastanawiali się jak karmieni są politycy, a jak zwykli obywatele.

Po sieci krąży mnóstwo zdjęć obrazujących fatalny stan posiłków w polskich szpitalach. Na pierwszy rzut oka, patrząc na menu pani premier, można stwierdzić, iż biesiaduje jak typowy polityk, podczas gdy innym pacjentom musi starczyć parówka. Nie jest tak źle. Pani premier je to samo co inni pacjenci w WIM. Inna sprawa, że panują tam inne standardy niż w zwykłych polskich szpitalach. Trudno jednak oczekiwać, by kucharze Instytutu celowo podali pani premier gorsze dania niż innym pacjentom.

To, że pani premier jest na tej samej diecie co inni chorzy placówki potwierdził rzecznik rządu Rafał Bochenek. Szefowa rządu nie jest karmiona żadnymi frykasami, aczkolwiek nie może narzekać, tak jak chorzy z innych polskich szpitali.

Poniżej kilka fotografii obiadów ze strony Posiłki w Szpitalach, a na końcu obiad pani premier.

A tak jadła Beata Szydło.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również