UDOSTĘPNIJ

Chociaż Ivanka Trump stara się prezentować w mediach jako feministka, jej działania wobec pracownic stanowczo temu zaprzeczają. Związany z tym problem nagłośnił Li Qiang – założyciel organizacji China Labor Watch i obrońca praw obywatelskich, który dotarł do oburzających faktów dotyczących funkcjonowania firm córki prezydenta USA. Jego współpracownicy zapłacili jednak prawdopodobnie za to naprawdę wysoką cenę.

Fabryki produkujące buty dla przedsiębiorstw prowadzonych przez Ivankę Trump w większości zlokalizowane są w Chinach. Szczegóły dotyczące realiów pracy dla córki prezydenta USA okazują się niestety oburzające. Osoby przez nią zatrudniane bardzo często zmuszane są do pracy od 7:10 do 22:30, a ich miesięczne zarobki za 300 przepracowanych godzin według zdobytych przez Li dokumentów wynoszą zaledwie 327 euro.

Chociaż chiński aktywista stara się swoimi działaniami pomagać innym ludziom, tamtejszy rząd zdecydowanie nie popiera jego inicjatywy. Jeden ze współpracowników Li został niedawno aresztowany, z innymi dwoma całkowicie stracono kontakt. Według mediów Chiny boją się utraty dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi Trumpa, dlatego w brutalny sposób sabotują przeciwdziałanie wyzyskowi.

27 kwietnia aktywista wysłał list do Białego Domu, w którym przedstawił kierowane w stronę Ivanki Trump zarzuty oraz wezwał ją do respektowania praw pracowników. Odpowiedź reprezentantów kobiety była jednak bardzo lakoniczna – zapewniono w niej jedynie, że ”stosują się do obowiązujących przepisów i dbają o akceptowalne warunki pracy”. Słowa te nie zadowoliły oczywiście Li, który otwarcie przyznaje, że boi się o to, co może go spotkać w związku z ryzykownymi działaniami przeciwko córce prezydenta USA.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również