UDOSTĘPNIJ
źródło: picdn.net, wikimedd

Historia ta rozczula internautów już od kilku dwóch dni. Starszy pan niemal codziennie czeka na pociąg z Warszawy do Lublina. Mężczyzna za każdym razem szuka asystenta, który towarzyszyłby mu w podróży. Wzruszająca historia rozczuliła serca tysięcy, a teraz głos na jej temat zabrał polityk Ruchu Narodowego.

Sprawa nabrała rozgłosu dzięki Karolinie Cyran-Juraszek z Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, która w poście na Facebooku opisała historię 89-letniego mężczyzny. Jak się dowiedziała w rozmowie z nim, staruszek niemalże co dzień stara się odwiedzić żonę na cmentarzu w Lublinie.

 – Na dworcu Warszawa Wschodnia codziennie od świtu w poczekalni przy kasach siedzi sobie starszy Pan. Pan zaczepia grzecznie stojących przy kasach pytaniem: „Nie jedzie Pan/Pani przypadkiem do Lublina?”. Szuka towarzystwa, pomyślałam. Ale dlaczego Lublin? Odpowiada, ze ma spotkanie. Codzienne? Hmmm. Zrobiłam wywiad i dowiedziałam, że w Lubinie pochowana jest jego żona i codziennie chce u niej być – czytamy we wpisie.

źródło: facebook.com/karolina.cyranjuraszek

Sprawa już zdążyła poruszyć internautów. Post udostępniono ponad 2,5 tys. razy, a sprawa trafiła do mediów. Co ciekawe, zainteresował się nią także jeden z byłych posłów, Artur Zawisza. Jak ujawnił polityk Ruchu Narodowego, prawda na temat tej historii jest jeszcze smutniejsza. 89-letni pan to jego ojciec. Mężczyzna już od 34-lat odwiedza swoją żonę na cmentarzu w Lublinie. Starszy pan od 36 lat ma także żyć w abstynencji, którą przyrzekł swej żonie jeszcze przed jej śmiercią.

 – W niedzielę była rocznica śmierci mojej mamy. Tata ma uprawnienia, by jeździć za darmo pociągami, nie szuka więc żadnych zniżek. Szuka towarzysza podróży. Zwyczajnie boi się o swoje zdrowie, ma problemy kardiologiczne. Jego żona, a moja mama zmarła w 1983 roku. Od tej pory ojciec stara się być jak najczęściej na grobie. Gdyby mógł, byłby tam codziennie – mówi Zawisza.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również