UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, wikimedia.org

Szwedzcy policjanci mają już dosyć. Szef tamtejszej policji, Dan Eliasson bije na alarm i apeluje o pomoc. Jak mówi, jego funkcjonariusze nie są w stanie już opanować tego, co dzieje się w kraju. Zwiększa się liczba miejsc „no go”, a liczebność mundurowych maleje. Eksperci do spraw bezpieczeństwa ostrzegają, że taka sytuacja grozi załamaniem.

Eliasson podczas jednej z ostatnich konferencji prasowych apelował o wsparcie ze strony społeczeństwa. Policjanci coraz gorzej radzą sobie z utrzymywaniem porządku na szwedzkich ulicach – zwłaszcza tych, które wchodzą w skład dzielnic imigranckich. Stefy, do których policjanci się nie udają w takich miastach jak Sztokholm i Malmö liczone są już w dziesiątkach. Coraz trudniej im też chronić Szwecję przed zamachami.

Sytuacji nie poprawia fakt, że już prawie 80% policjantów poważnie rozważa odejście ze służby. Jak mówią mundurowi, ta praca jest po prostu zbyt niebezpieczna, a jej standardy niedostosowane do realiów. Jedyne, co ma ich trzymać na komisariatach, to strach przed wybuchem wojny domowej ze zradykalizowanymi imigrantami.

Ekspert do spraw terroryzmu Szwedzkiej Akademii Obrony Narodowej, Magnus Ranstrop, twierdzi, że Szwecja jest na ostatniej prostej przed zagładą. Sytuacja zmierza w najgorszym z możliwych kierunków – wewnętrznego konfliktu.

 – Na niektórych obszarach ekstremiści przejęli kontrolę. Zagrożone są podstawowe normy sprawiedliwości i spokoju społecznego. Policja się rozpada i jest coraz gorzej. W Szwecji mamy do czynienia z katastrofą – przekonuje Ranstorp.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również