UDOSTĘPNIJ

Rząd rozwiązał problem, który sam wywołał. Najpierw przedstawił irracjonalną, bardzo szkodliwą propozycję likwidacji kopalń i pozbawienia pracy kilku tysięcy górników, potem upierał się przy niej przy wykorzystaniu posłusznych sobie dziennikarzy, a następnie po długich negocjacjach wycofał się z niej i ogłosił swój wielki sukces.

Innymi słowy, premier pogroziła palcem i dała do zrozumienia, że górnictwo nie ma co liczyć na poprawę kondycji. Pracownicy kopalń mają się cieszyć, że sytuacja radykalnie się nie pogorszyła.

Wcześniej podobny trick pani premier zastosowała ze służbą zdrowia. Po kilku dniach sporów ministerstwo zdrowia ogłosiło wielki sukces, to znaczy… gabinety otwarte dla pacjentów. Przy okazji nie rozwiązano żadnej z bolączek służby zdrowia. Nadal są długie kolejki do specjalistów, patologiczne przecięcia prywatnej i publicznej służby zdrowia czy niskie płace dla pielęgniarek. Mamy się jednak cieszyć, bo zażegnano groźbę całkowitej blokady opieki medycznej.

W ten sposób rząd oswaja społeczeństwo z myślą, że w najbliższych latach nie będzie lepiej, ale za to władza obroni ludzi przed tym, aby nie było gorzej. Polityka „małej stabilizacji” czy „ciepłej wody w kranie” ma gwarantować partiom rządzącym zwycięstwo w kolejnych wyborach. Ta prosta sztuczka socjotechniczna jest podstawą polityki PO w ostatnich miesiącach.

Ta oferta być może byłaby względnie atrakcyjna, gdyby nie to, że kryje ona w sobie aż nazbyt widoczny fałsz. Mianowicie na wielu obszarach życia społecznego mamy do czynienia z „małą destabilizacją”, tudzież z coraz chłodniejszą wodą w kranie.

Ten trend jest widoczny na wielu obszarach życia. Kolejki u lekarzy są coraz dłuższe, a komercjalizacja opieki zdrowotnej coraz dalej posunięta. Umów śmieciowych jest coraz więcej, a układów zbiorowych pracy coraz mniej. Płace w budżetówce wolno, ale jednak z roku na rok maleją. Również porozumienie rządu z górnikami wkrótce może okazać się mniej korzystne dla pracowników niż to się obecnie wydaje.

Od początku celem antygórniczej hucpy rządu była prywatyzacja kopalni. Nagle się okazuje, że dla prywatnego inwestora kopalnie będą rentowne. Prawdopodobnie państwo spłaci wszystkie długi kopalni, a potem za bezcen odda je w ręce prywatne. Wszystko odbędzie się zgodnie ze starą kapitalistyczną zasadą: koszty publiczne, zyski prywatne. Po kilkunastu miesiącach mogą zacząć się masowe zwolnienia, a rząd ogłosi, że nie można ingerować w wolny rynek.

Dobrze by było, aby rząd wreszcie rozwiązał jakikolwiek problem zamiast bohatersko bronił społeczeństwa przed zapaścią górnictwa, służby zdrowia, energetyki czy usług pocztowych. Wszak wszystkim miało się żyć lepiej, a nie troszkę gorzej.

tekst pierwotnie pojawił się na portalu lewica24.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułLasy bankrutują. Od maja 2016 rozpocznie się ich wyprzedaż
Następny artykułNowa partia Janusza Korwin-Mikkego o nazwie „KORWIN”
Piotr Szumlewicz
Piotr Szumlewicz - dziennikarz i publicysta. Redaktor kwartalnika ?Bez Dogmatu? oraz portali www.lewica.pl i www.lewica24.pl. Doradca i ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Na antenie telewizji Superstacja współprowadzi program ?Ja panu nie przerywałem?.

Zobacz również