UDOSTĘPNIJ

13 listopada w Gdańsku odbyła się duża międzynarodowa konferencja ?Jak budować przestrzeń dla dialogu społecznego w Polsce??. Imprezę zorganizowali Pracodawcy RP i to ich przedstawiciele stanowili większość licznie zgromadzonych gości, ale cel konferencji był określony szerzej ? chodziło o to, aby wypracować rozwiązania instytucjonalne, które pozwoliłyby odbudować dialog między rządem, pracodawcami i związkowcami. Słuchając większości panelistów, trudno było jednak uwierzyć, że chodzi o dialog w innym sensie niż rozmowa znajomych przy kawie.

W pierwszej części konferencji głos zabrali przedstawiciele dużej centrali norweskich pracodawców, wzbudzając zdziwienie polskich uczestników seminarium. Oto bowiem przedstawicielka norweskiego biznesu chwaliła swój kraj za to, że stosunki pracy w nim opierają się na uniwersalnych świadczeniach społecznych, powszechności układów zbiorowych, niskim poziomie nierówności i silnych związkach zawodowych. Nasi przedsiębiorcy próżno czekali na opowieści o szkodliwości rozbudowanego państwa opiekuńczego albo roszczeniowych pracownikach. Jeszcze większą konsternację wzbudził drugi przedstawiciel norweskich pracodawców, który zadeklarował, że jego organizacja jest konserwatywna, natomiast dostrzega poważny problem, jakim jest tradycyjny? podział ról płciowych. Pochwalił za to prawicowy rząd swojego kraju za wprowadzenie obowiązkowego systemu kwotowego w zarządach dużych firm (co najmniej 40% kobiet i mężczyzn). Dowodził też, że mało kto w Norwegii pracuje aż 40 godzin tygodniowo.

Następnie głos zabrał niemiecki profesor Manfred Weiss, który wskazywał zalety powszechności układów zbiorowych w swoim kraju i współzarządzania dużymi niemieckimi przedsiębiorstwami przez związki zawodowe. On również zadziwił gospodarzy seminarium, ponieważ wskazywał zalety istotnej roli związkowców, a za kluczowy element niemieckiego modelu dialogu społecznego uznał rozwiązania instytucjonalne gwarantujące dużą rolę reprezentacji pracowniczej w podejmowaniu decyzji odnośnie całych branż gospodarki. Wreszcie swoje trzy grosze dorzucił gość z Wielkiej Brytanii, który bezceremonialnie stwierdził, że w jego kraju trudno mówić o dialogu społecznym, ponieważ zniszczyła go Margaret Thatcher.

Celem konferencji było wypracowanie kompromisu i wspólnego stanowiska, które mogłoby połączyć różne perspektywy z kraju i zagranicy. Dlatego można było się spodziewać, że pracodawcy zaprezentują punkt widzenia, który przynajmniej częściowo czerpałby inspiracje z wystąpień gości zagranicznych. Kolejne wystąpienia boleśnie jednak zobrazowały przepaść między Polską i krajami Europy zachodniej. Szczególnie wyróżniało się tutaj wystąpienie wiceprezesa Związku Pracodawców ?Polska Miedź?, Michała Kuszyka, który oskarżył związki zawodowe o złe funkcjonowanie wielu przedsiębiorstw, a jako remedium na braki w dialogu wskazał potrzebę dalszej liberalizacji prawa pracy. Jego stanowisko wsparł gość honorowy konferencji Władysław Frasyniuk, który otrzymał rzęsiste brawa za przedstawienie przedsiębiorców jako prześladowanej grupy będącej solą polskiej ziemi.

Przypominając deklarowany cel konferencji, jakim było wypracowanie instytucjonalnych mechanizmów dialogu społecznego, ostrożnie wskazałem, że dialog, aby miał sens, musi opierać się na względnej równowadze wszystkich jego uczestników, a w obecnej sytuacji pracodawcy są stroną uprzywilejowaną. Ponadto dialog nie polega na informowaniu jednej strony przez drugą o podejmowanych działaniach, lecz na współdecydowaniu o kluczowych kwestiach przez wszystkich jego uczestników. W tym kontekście przywołałem sondaż przeprowadzony przez Polską Akademię Nauk wśród przedstawicieli organizacji zakładowych OPZZ, z którego wynikało, że związkowcy bardzo krytycznie oceniają stan dialogu na poziomie branżowym i państwowym. Stąd też prawie 80% z nich pozytywnie oceniło zawieszenie przez centrale związkowe prac w Komisji Trójstronnej. W tym kontekście wydaje się, że pilną potrzebą jest zawieranie branżowych układów zbiorowych, jak też przyznanie związkom zawodowym większych możliwości działania. Ten kierunek zmian popiera też zdecydowana większość Polaków i Polek, co pokazał niedawny sondaż CBOS.

Niestety przedstawienie konstruktywnych propozycji spotkało się z wrogą reakcją pracodawców. Prezes Kuszyk oskarżył mnie o rehabilitację? komunizmu i zadekretował, że dialog powinien być czymś, co się nosi w sercu, a czego nie powinno się dekretować. Jego głos wsparł Frasyniuk, który raz jeszcze podkreślił poświęcenie i trudny los pracodawców. W podobnym duchu były utrzymane wypowiedzi innych osób z sali, które wskazywały na to, że dialog nie może dawać dodatkowych praw pracownikom, a powinien być wynikiem dobrej woli wszystkich partnerów społecznych. Oponowałem, że jeżeli tak, to duża część pracodawców nie ma dobrej woli, bo prawo pracy łamie wysoki odsetek pracodawców, a w dodatku w ostatnich miesiącach rozwiązywane są kolejne układy zbiorowe. Strona pracodawców najwyraźniej jednak uznała mnie za komunistę bez serca.

Na nieszczęście Frasyniuka i jego kolegów w końcówce dyskusji raz jeszcze głos postanowił zabrać profesor z Niemiec. Wyraził on zdumienie, że polscy pracodawcy tak wąsko pojmują dialog, i stwierdził, że punktem wyjścia poważnie traktowanego dialogu muszą być rozwiązania instytucjonalne, chociażby w zakresie upowszechnienia branżowych układów zbiorowych. Przytakiwali mu goście z Norwegii, którzy chyba nie do końca rozumieli wypowiedzi polskich pracodawców, ponieważ zgodnie z nimi nie tylko państwo norweskie, ale nawet konserwatywna centrala pracodawców broni? komunistycznych rozwiązań społeczno-ekonomicznych.

Jaki można wysnuć wniosek z konferencji? Stan dialogu społecznego najlepiej opisują kolejne raporty Głównego Urzędu Statystycznego czy Państwowej Inspekcji Pracy, które pokazują olbrzymią skalę łamania praw pracowniczych, rosnącą liczbę umów śmieciowych, olbrzymią rzeszę pracowników zarabiających poniżej płacy minimalnej. Podejście pracodawców do tych patologii polskiego rynku pracy dowodzi, że wciąż wielu z nich nie pojmuje, na czym polega poważnie traktowany dialog. Konferencja pokazała też, jak bardzo anachroniczne są polskie elity biznesu na tle ich partnerów z Norwegii czy Niemiec. I do zacofania naszych biznesmenów wcale nie przyczyniło się 50 lat socjalizmu, a raczej ostatnie 25 lat kapitalizmu.

Piotr Szumlewicz

źródło: lewica24.pl

 

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMalbork: 25 procent nieważnych głosów
Następny artykułChcą powtórzenia wyborów. Komorowski: „Odmęty szaleństwa”
Piotr Szumlewicz
Piotr Szumlewicz - dziennikarz i publicysta. Redaktor kwartalnika ?Bez Dogmatu? oraz portali www.lewica.pl i www.lewica24.pl. Doradca i ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Na antenie telewizji Superstacja współprowadzi program ?Ja panu nie przerywałem?.

15 KOMENTARZY

  1. Bardzo Was proszę: ignorujcie tego zakłamanego, zaplutego i zawistnego człowieka. Ten facet zieje takim jadem i nienawiścią do wszystkich, którzy myślą inaczej niż on, że szkoda dla niego czasu.
    To jest niebezpieczny typ. Typowy faszysta.

  2. Bardzo Was proszę: ignorujcie tego zakłamanego, zaplutego i zawistnego człowieka. Ten facet zieje takim jadem i nienawiścią do wszystkich, którzy myślą inaczej niż on, że szkoda dla niego czasu.
    To jest niebezpieczny typ. Typowy faszysta.

  3. Przemek Kosobucki Nie. Nigdy w życiu nie przeczytałem żadnego artykułu, pod którym raczyłem się wypowiedzieć. Jestem Trollem, który żyje bo musi i urozmaica sobie życie wkurzaniem napinaczy. PEWNIE że przeczytałem. Po prostu wkurza mnie ten ignorant a twierdzenie, że kapitalizm mógłby kiedykolwiek przyczynić się do "zacofania" kogokolwiek jest tak samo pojebane jak człowiek twierdzący w ten sposób. Dziękuję, dobranoc.

  4. Przemek Kosobucki ale to proste. szmulewicz nie wie co to gaz i ropa. nie wie co było między '45 a '90. Z tekstu, jak z wielu lewicowych bełkotów, bije totalna ignorancja. Czekam aż podniesie argument że plemię huturuhu w zibmabwe obcina ręce każdemu kto za szybko się wzbogaci i u nas też tak musi być bo to postęp..

  5. Przemek Kosobucki puenty lepsza jak u Marksa ale zawsze znajdzie sie jakis dywersant. Jest input, jest output ale ludziom waszego pokroju, lewakom inaczej mowiac brakuje ANALIZY. Dlatego nawet nie chce zaczynac rozmowy. Tak, wiem , jestes lepszy w interpunkcji. Przepraszam z gory za zniewazenie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ