UDOSTĘPNIJ
Źródło: Wikimedia Commons

Bokser, tak jak każdy inny sportowiec, wtedy coś znaczy, kiedy jest czynny. Służy to nie tylko temu, by być zauważonym, ale też rozwojowi osobistemu. Artur Szpilka ma z tym ostatnio dużo problemów. Jest sfrustrowany i rozważa przerwę w karierze.

Ostatnią walkę stoczył 16 stycznia 2016 roku, czyli ponad rok temu. Od tamtego czasu przymierzał się do kilku pojedynków, jednak do żadnego z nich nie doszło. Od kilku miesięcy trenuje w USA, oczekując na dobrego przeciwnika, ten jednak nadal nie pojawił się na horyzoncie.

Wprawdzie 25 lutego tego roku, po ponad roku przerwy miał wrócić na ring, żeby na gali w amerykańskim Birmingham walczyć z Dominikiem Breazealem, amerykańskim pretendentem do tytułu mistrzowskiego. Do walki jednak nie doszło, z powodu braku porozumienia między promotorami. Z Breazealem walczył inny polski pięściarz – Izu Ugonoh – z pochodzenia Nigeryjczyk. Prócz tego Szpilka przygotowywał się też do walki z Adamem Kownackim, do tego starcia jednak też nie doszło.

 – Jeśli nie pojawi się w miarę poważny przeciwnik, to poczekam na Breazeale’a. Jak to nie wyjdzie, to na chwilę zawieszam rękawice na kołku. Jestem tym zmęczony. Muszę odpocząć – stwierdził na antenie Polsatu Sport sfrustrowany bokser.

Ostatni raz Artur Szpilka wygrał w sierpniu 2015 roku. Nie dziwne więc, że chce pokazać, na co go stać. Zwłaszcza że, jak sam mówi, jest w formie.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również