UDOSTĘPNIJ

Wczoraj na Pikio.pl pojawiła się informacja, że Niemcy nie będą w stanie zrealizować obietnic danych Polsce i państwom bałtyckim. Przyczyną mają być luki w sprzęcie oraz awarie maszyn. Nawet w niemieckiej prasie pojawiły się już szydercze komentarze wyśmiewające zdolność operacyjną Bundeswery. Niestety, okazuje się , że nie tylko Niemcy nie będą w stanie wypełnić zobowiązań.

„Der Spiegel” doniósł, iż NATO najprawdopodobniej nie będzie w stanie wywiązać się z gwarancji, których udzielono na ostatnim szczycie Sojuszu w Walii. Wysocy rangą wojskowi wątpią w sens i możliwości wdrożenia Planu Działań na Rzecz Gotowości (Readiness Action Plan), który został przyjęty w Walii. Informatorzy wskazują przede wszystkim problemy organizacyjne i finansowe.

Ponadto, fikcją mogą okazać się siły szybkiego reagowania. Mowa o tzw. szpicy, która w razie konfliktu miałaby być gotowa do akcji w ciągu 48 godzin. Najwyższy rangą wojskowy USA generał Martin Dempsey krytycznie ocenił możliwości Sojuszu w tej kwestii. Amerykański generał jest przekonany, że uzyskanie gotowości do akcji w ciągu 48 godzin jest nierealistyczne. Realizacja tego punktu byłaby możliwa, gdyby żołnierze „spali w mundurach”. Inni przedstawiciele sztabów generalnych utrzymują, że szpica jeśli już miałaby istnieć, to powinna liczyć najwyżej kilkuset żołnierzy.

? Gwarancje bezpieczeństwa dla krajów Europy Środkowej i Wschodniej trzeba zmienić w konkretne ustalenia i rozwiązania – mówił prezydent Bronisław Komorowski. Oczywiście, zdobył poklask, aczkolwiek to są tylko słowa dyplomatów.

Jak ja to widzę? Państwami Sojuszu nie rządzą monarchowie, którzy jednym słowem poślą do boju hordy wojowników z pochodniami. Mam wrażenie, że w tym całym konflikcie NATO z Rosją zapomina się o fundamentalnej kwestii. Ostatnio czytałem na Pikio o tym, jak to niemieccy giganci biznesu (np. szef Siemensa) dogadali się z rosyjskimi oligarchami w sprawie zniesienia sankcji oraz przekształcenia Ukrainy w państwo neutralne. Byłaby to realizacja postulatów Kremla.

Trzeba być szalenie naiwnym, żeby wierzyć, że niemieckie gospodarcze molochy poświęcą swoje interesy, aby być wierni Sojuszowi. W Rosji działają dziesiątki tysięcy niemieckich firm, a więc stawka jest znaczna. Nikt nie będzie narażał swoich pieniędzy i jestem przekonany, że w razie konfliktu Niemcy ograniczą się do wyrażania ubolewania. Nie zapominajmy o odwiecznym związku biznesu z polityką.

Właśnie dlatego Niemcy powoli wycofują się z udzielonych przez siebie gwarancji. Farmazony o tym, że nie wiedzieli, iż część sprzętu jest uszkodzona mogą opowiadać pelikanom, takim jak wyborcy Platformy Obywatelskiej. Nie ma co się dłużej oszukiwać, Polska musi zacząć liczyć tylko i wyłącznie na siebie.

Polub mój fanpage: LINK

 

2 KOMENTARZY

  1. Roman Dmowski starał się przeforsować swoją maksymę " Kraje nie mają przyjaciół ani wrogów mają jedynie interesy". Nie zrozumieli tego polscy politycy a w szczególności Józef Beck w 2 RP i nie rozumieją tego dziś szumowiny z 3 RP. Historia lubi się powtarzać jak zwykle konsekwencje poniesie naród Polski a nie osoby bezpośrednio odpowiadające za hipotetyczny przyszły stan rzeczy. W razie konfliktu Angela fundnie wszystkim ciepłe posadki w Brukseli

ZOSTAW ODPOWIEDŹ