UDOSTĘPNIJ
źródło: twitter.com/szykom89

Nie od dziś wiadomo, że do ochrony miesięcznic smoleńskich zatrudniane są całe kordony policjantów, a koszty tego są naprawdę ogromne. Jedno ze zdjęć z ostatniej miesięcznicy wywołało jednak prawdziwy szok, kiedy okazało się, kto siedział na dachu i obserwował Krakowskie Przedmieście. Pojawiły się głosy, że ktoś mógł planować zamach.

Ostatnia miesięcznica smoleńska przebiegła w spokojnej atmosferze. Obyło się bez rozruchów i starć z policją. Mimo to nie zabrakło ogromnych emocji. Te wywołało zdjęcie snajpera, który znajdował się na dachu w okolicy placu Zamkowego. Szybko pojawiły się plotki o tym, że z dachów próbowano ochraniać uczestników uroczystości PiS przed zamachem.

O sprawę zapytano komendanta głównego policji, Jarosława Szymczyka. Ten zaprzeczył, by w ochronie wydarzenia brali udział policyjni snajperzy. Ujawnił jednak, że na dachach rozlokowani byli strzelcy wyborowi BOR. Szybko wyjaśnił też, że nie było zagrożenia terrorystycznego. Chodziło jedynie o ochronę osób znajdujących się pod ochroną BOR, które licznie brały udział w wydarzeniu. Sama miesięcznica miała przebiec nad wyraz spokojnie.

– Nie było ani jednej osoby zatrzymanej. Tylko jedna osoba odmówiła podania danych. Została ona przewieziona w celu ustalenia danych – poinformował Szymczyk.

Przy okazji komendant ujawnił liczbę policjantów zabezpieczających uroczystość. Jak podał Szymczyk, nad bezpieczeństwem zgromadzonych czuwało 2,1 tys. funkcjonariuszy. To o kilkuset mundurowych mniej niż w lipcu, kiedy to wydarzenie na Krakowskim Przedmieściu ochraniało 2,5 tys. policjantów, a koszty osiągnęły wówczas poziom 759 tys. złotych.

źródło: newspix.pl/Damian Burzykowski

ZOBACZ TAKŻE:

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również